niedziela, 15 lipca 2018

Lubię czytać. Co prawda ostatnio mam za dużo w głowie i czytam tylko dla Małego Człowieka. Ale faktem jest, że uwielbiam książki i najmilej mi jest, kiedy mogę je mieć na własność. Dlatego kupuję książki dla siebie, dla Małego Człowieka, a jak ktoś pyta: "chcesz?" - nie odmawiam. I tak było tym razem. Kiedy Kasia z Klinika DIY zapytała, czy chciałabym "przetestować" książkę z wierszykami dla dzieci oczywiście, że się zgodziłam. (17.07.2018 Po komentarzu Kasi takie małe sprostowanie: oczywiście strzeliłam babola, bo Kasia była miłym pośrednikiem w tym wydarzeniu, ale zajmuje się - jak sama nazwa bloga wskazuje - dziedziną DIY w super wydaniu. Ale jako, że niestety czasem szybciej "klepię" niż myślę ;), to wyszła taka mała gafa). A Pani Agnieszka z Wydawnictwa Biały Kruk napisała jeszcze, że to takie ich "raczkowanie na tym polu", a wiersze są "a la Brzechwa". No klasyka, pani kochana ;)

I w ten sposób już po dwóch dniach książeczka "Opowieści Złotego Kota" z wierszami autorstwa Justyny Chłap - Nowakowej była u nas.


Najpierw odbyło się oglądanie wstępne. Książka jest wydana bardzo ładnie i solidnie. Twarda oprawa, grube kartki, papier kredowy. Ilustracje Aleksandry Przybylskiej kolorowe i oryginalne.


Są wierszyki dłuższe oraz takie jednozwrotkowe rymowanki. Wiersze, jak to wiersze: rym i rytm, i czyta się szybko. Język prosty i zrozumiały dla dzieci. Mały Człowiek czasem nawet chichotał, więc mogę uznać, że wierszyki są dla dzieci śmieszne. Oczywiście zwierzęta mają ludzkie problemy i emocje. Tak chyba łatwiej niektóre sprawy dzieciom wyjaśnić i opowiedzieć. I faktycznie przywodzą na myśl Brzechwę.


Nie wszystkie wierszyki niosą za sobą jakieś przesłanie, ale może to i lepiej? Teraz większość książek jest w jakiś sposób edukacyjna, więc takie proste rymowanki, to może być miła odmiana. Tak, czy siak Mały Człowiek uznał, że książeczka mu się podoba. Najbardziej w pamięci zapadł mu wiersz o Żółwiu, no i jeszcze podoba mu się tytułowy Złoty Kot. 


Czy powinnam jeszcze coś dodać? Najważniejsze, że Małemu Człowiekowi się podoba - w końcu to książeczka dla dzieci. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie napisała parę TOTALNIE subiektywnych słów pani perfekcjonistki. Choć nie przepadam za poezją w żadnym wydaniu (rymy zawsze wydają mi się głupie i naiwne) uważam, że wiersze w tomie "Opowieści Złotego Kota" są przyjemne - czasem może odrobinę za "dorosłe", jak dla dzieci, ale spoko. Ale ilustracje to mi się nie podobają. Pochwalam, kiedy daje się szansę młodym debiutantom. Lubię oryginalne, odręczne obrazki w książkach. Zachwycają mnie ilustracje, w których widać rękę i duszę rysownika, które nie są powieleniem komputerowych schematów. Niestety ilustracje Pani Aleksandry nie przypadły mi do gustu. Nie wiem - może się nie znam, może taki był zamysł, ale ten zamysł mi osobiście się nie podoba. Są zbyt niedbałe i karykaturalne, KROPKA.

To tyle na temat "Opowieści Złotego Kota" Justyny Chłap - Nowakowej. Mam nadzieję, że po tym wpisie nie dostanę bana od wszystkich wydawnictw świata i że będę mogła bez obaw pojawiać się w księgarniach, a może nawet jeszcze kiedyś przyjdzie jakaś paczka z książką do "przetestowania". A tymczasem pozdrawiam Was czule, PA!





6 komentarzy:

  1. Według mnie te ilustracje są brzydkie :( Czasem w książkach dla dzieci można trafić przepiękne ilustracje, ale te nie są w moim guście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mnie uspokoiłaś - myślałam, że tylko ja mam z nimi problem. Bo jako perfekcjonistka mam dość wysokie wymagania, co do ilustracji w książkach dla dzieci. Te moich wymagań niestety nie spełniły... Pozdrawiam

      Usuń
  2. Jako, że znam się wyłącznie na poradnikach wszelakich, powieściach Ildefonso Falcones ( polecam ) i poczuciu humoru Fredry, to się nie wypowiem. Skoro jednak zostałam zamieszana, to pragnę podkreślić, że nie zajmuję się testowaniem książek, a zbieżność linków jest przypadkowa ;).
    Na bank wiem, że "Miasto33" jest super i cool. Tak przynajmniej twierdzi mój już nie Mały Człowiek :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam - znowu gafa! :/ Na szczęście większość moich czytelników Cie zna i wie, że tworzysz cuda, a nie podsyłasz książki do testowania po godzinach ;) Ślę serdeczności.

      Usuń
  3. HA HA :). A już się bałam, że zostanę zarzucona korespondencją w sprawie "testowania" książek ;). Bardzo mi miło, że mogłam dołożyć cegiełkę do Waszego wspólnego czytania.
    P.S. Nie powiem, że lepiej bym te ilustracje narysowała ale faktycznie w oczach dorosłego, to ... Chociaż koza taka troszkę a'la Frida ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie śliniak, to mnie ta koza trochę na myśl przywiodła obraz Chagall'a "Miłość" ;) Pozdrawiam

      Usuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane