poniedziałek, 4 czerwca 2018

Kto z Was woli ostatnio przesiadywać na balkonie, na ławce w parku, jeździć na rowerze zamiast siedzieć przed komputerem? Ja! Ja! Właśnie rozpoczęłam małe meblowanie naszego mikro balkonu. Okazuje się, że stare krzesełko turystyczne i już każdy chce tam siedzieć ;) Ale na balkonowe poczynania jeszcze musicie poczekać. Póki co podarki dla najmniejszych ;) 

Jako, że Asia - Siostra moja rodzona przybywa na stały ląd postanowiłam dla jej Syna coś uszyć. Jest na etapie pokazywania, gdzie jest oko, nauki chodzenia i memlania wszystkiego, a wszystko to z małymi przerwami na drzemki. W związku z powyższym ciotka - czyli, że ja, wymyśliłam rybkę. Tata Syna mojej Siostry lubi łowić ryby, więc pomyślałam, że ten mały drobiazg da im niekończący się temat do rozmów ;) Niestety niezawodny szyderca Mr. T. zbił mnie nieco z tropu i stwierdził, że rybka jest słaba. Na pewno widzieliście już nieraz podobne rybki: zwykle są czarno-białe, mają zamknięte oko, a z płetewek to zazwyczaj tylko łogony ;) Stropiona przez Mr. T. postanowiłam pozostawić decyzję Mamie Syna mojej Siostry, czyli Siostrze ;) Zdecydowała, że rybka jest OK, tylko...


Zgodnie z zaleceniami rybka ma płetwy boczne do memlania, oko otwarte do pokazywania i jest mięciutka, jak podusia do najmilszej drzemki na świecie ;) I Synu mojej Siostry będzie mógł się Tacie swemu przechwalać, że 'TAAAAAKĄ rybkę' ma.

A żeby nasz prywatny Mały Człowiek nie czuł się zaniedbany - w końcu na DD dostał tylko wielki zestaw Lego, kask i lampkę do roweru oraz piłkę - to uszyłam w końcu pojemnik na zabawki do jego pokoiku. Dawniej pluszaki leżakowały w metalowym koszu (jak znajdę wpis o tych koszach, to wkleję link). Jednak Mały Człowiek częściej bawi się samochodami niż pluszakami. Szkoda mi ich się pozbywać - przynajmniej na razie - dlatego dałam im pojemnik, który zajmuje mniej miejsca i zostaje więcej przestrzeni na parking dla śmieciarówy ;)


A że worek szyłam dziś - dziś był jakoś dla mnie wyjątkowo paskudny dzień - to popełniłam strasznie dużo błędów. I gdybym się do nich nie przyznała, to nikt by nie zauważył, ale może moje błędy uchronią kogoś przed ich popełnieniem ;) Mianowicie okrągłe dno szyłam jako pierwsze i okazało się, że wyszło za małe. W ten sposób Mały Człowiek dostał kolejny prezent: podkładkę pod talerz. On zadowolony, bo ma coś nowego, Matka - Wariatka też, bo nic się nie zmarnowało. I tym sposobem wszyscy są happy. Tylko kosz na zabawki nie bardzo, bo nie wiem, jak ja to mierzyłam, ale uchwyty są totalnie nie symetrycznie przyszyte ;) Ot, co! Kształt worka uzyskałam zaginając rogi w trójkąt do środka - jak worek na cukier ;) No i może ma te kilka swoich wad, ale ja jestem zadowolona z efektu :) I Mały Człowiek też. No to teraz już mogę spokojnie iść odpocząć od światła komputera ;)

Do zobaczenia następnym razem. Dziękuję, że jeszcze ktoś tu zagląda mimo wszystko ;) Pozdrawiam, PA!






14 komentarzy:

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane