poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Dziękuję Wam za wsparcie mnie w moim kwietniowym postanowieniu: jeden dzień - jeden drobiazg ;) Staram się czymś zająć, bo dzięki temu zajmuję nie tylko ręce, ale i myśli ;)

A wracając do moich drobiazgów, to powstało coś nowego. Bo ja cały czas marzę o tym, żeby nauczyć się haftować oraz robić na drutach i to warkocze ;) Na razie zaczęłam od haftowania. Różne były już próby, ale bardzo podoba mi się taki haft lekko niedbały, takie polne kwiatki kolorowe: trochę pokraczne, trochę symboliczne, a miłość do nich wzięła się z bloga Happy Cactus Designs, na który trafiłam już kilka lat temu i to chyba jakiś znak, ale ciągle gdzieś się na niego natykam ;) Jak wiecie daleka jestem od kopiowania cudzych wzorów kropka w kropkę, dlatego starałam się sama coś wymyślić. I w ten sposób powstała taka oto wiosenna przypinka. Czyli, że broszka ;)


Jako tło użyłam filc 4 mm w kolorze butelkowej zieleni. Te nagietki po lewej wyszły mi trochę za duże, ale ogólnie na Facebooku kompozycja zyskała pozytywne opinie ;) Chociaż początkowo miałam obiekcje,  ostatecznie uważam, że fajnie wygląda i mam nadzieję, że spodoba się Osobie, do której pojechała ;)

W pracowni powstał też nowy Anioł. Miał być Kumplem z plecaka, ale kiedy musiałam zrobić przerwę w jego szyciu (nie wiem czemu znikający flamaster nie znikał i musiałam uprać poszczególne elementy) wpadł mi do głowy pomysł, że Anioł jest super, ale dla Małych Ludzików, którzy ruszają w wiosenny świat lepszy będzie jakiś przytulak. Dlatego Anioł w sztruksowych portkach poleci w inne miejsce:


Uwielbiam moje Anioły. Każdy inny i każdy kochany. Każdy kolejny uczy mnie czegoś nowego...

I na koniec: PETARDA! Ostatnio złapałam doła, bo w urodzinowej zabawie na Art-Piaskownica nie wygrałam nic! Mimo, że było chyba ze sto nagród: N-I-C! W kilku innych wyzwaniach też słabo. Największym osiągnięciem było trzecie miejsce z moją drewnianą tacą ;) I już sobie pomyślałam, że rzucam wyzwania w diabły, kiedy dziś, w ten poniedziałkowy poranek okazało się, że WYGRAŁAM WYZWANIE i to takie meeega, trzymiesięczne! :) Wyzwanie organizował Klub Twórczych Mam i wygrałam! Jaram się, jak stonka podczas wykopek!


Jaram się tym bardziej, że oprócz niewątpliwie miłego uczucia, że ktoś docenił, ktoś wyróżnił, to jeszcze dostanę NAGRODĘ! I teraz uwaga - będzie pisk słyszalny tylko dla delfinów i nietoperzy: hi-iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii!

I tym radosnym akcentem kończę na dziś :) I mimo, że mam mega wk**w na moskitiery, które wieszałam całą sobotę, a w niedzielę taśma puściła i niemal wszystko opadło, razem z moimi bolącymi łapkami. Mimo, że kilka rzeczy mogłoby być lepiej, to skaczę dziś z radości :) Wygrałam wyzwanie, uszyłam coś nowego i byłam na fajnym wiosennym spacerze z moim fajnym Małym Człowiekiem ;) Pozdrawiam wszystkich Zaglądaczy i do napisania... PA!




8 komentarzy:

  1. gratuluję wygranej:) trzymaj się ciepło i jak najwięcej na słońcu się wygrzewaj - to przegania większość smutków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję :) ze słonka korzystam - owszem :) siedzę na słońcu jak jaszczura ;) pozdrawiam

      Usuń
  2. Bardzo podoba mi się Twoja haftowana broszka :) Anioł też jest cudny :) No i gratuluję wygranej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) zerknęłam też do Twojego świata - pięknie tam u Ciebie :) pozdrawiam

      Usuń
  3. Gratuluje wygranej! Cierpliwość popłaca :) A haftowany drobiazg jest pełen uroku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) cierpliwość, jak cierpliwość, ale wytrwałość się przydaje ;) Pozdrawiam

      Usuń
  4. A na żywo broszka jeszcze piękniejsza! Gratuluję wygranej w wyzwaniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba :) dziękuję ;)

      Usuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane