poniedziałek, 5 marca 2018

Po wyprodukowaniu tacy - o czym przygód kilka możecie przeczytać TU - zostało mi jeszcze nieco deseczek. Tak właściwie, to od razu miałam plan, co z nimi zrobić ;) Ale jak wszystko musiały nabrać mocy urzędowej i poczekać na swoją kolejkę.

Aż przyszedł ten dzień, że postanowiłam dociąć, przeszlifować i szybciutko, na leniucha psiknąć farbą w sprayu na czarno. W końcu to tylko mała deseczka, czarna kreseczka na białym tle szafy. A przecież Mały Człowiek ma już cztery lata, to czarne dodatki w pokoju, to nie zbrodnia - prawda? Niestety matka popełniła błąd i dała Małemu Człowiekowi wybór: czarny czy turkusik. Oczywiście na zasadzie świeżości informacji Mały Człowiek powtórzył to, co usłyszał ostatnie. Trza była zapytać: turkusik czy czarny? ;)

I tak matka świeżo zdobyty pigment wymieszała z białą farbą w pojemniczku po mrożonych truskawkach. I pomalowała deseczki. Nie miałam konkretnej wizji, jaki kolor chcę uzyskać. A potem przypomniało mi się, że przecierki mi nawet nieźle wychodziły. Dlatego drugą warstwę zrobiłam ciemniejszą i wycierałam farbę mokrą ścierką ;) Wyszło tak:


Półeczka jest naprawdę mini-mini. Szerokość ma ok 4 cm i długość ok 30 cm. W zasadzie, to chodziło o wypełnienie miejsca po półce z drewnianego autobusu, która nie przeżyła spotkania z nożyczkami i Małym Człowiekiem w zestawie ;) Zdecydowałam tylko, że muszę te wkręty na ścianie regału zamienić na haczyki.

A jak już malowałam, to odmalowałam też wieszaczek, który był byle jak psiknięty na biało sprayem. Odkurzyłam go, przeszlifowałam, pomalowałam na biało - jako podkład, a potem tym ciemniejszym turkusem. Na kantach przetarłam troszkę szmatką i wyszło tak:


No i na koniec jeszcze szydełkowe robaczki ;) Nad łóżkiem Małego Człowieka wisi półka ze zdjęciami. Lubię na niej zawiesić jakąś girlandę czy coś. Jakiś czas temu wpadły mi w oko szydełkowe pszczółki na Insta amigurumi_k. Zakochałam się normalnie. Ale znacie, mnie, wiecie, że identyko u mnie nie wchodzi w grę. Kulki już umiem robić, bo kurczaka zrobiłam ;) To pszczółkę też sobie zrobiłam :) Kminiłam też jakiego jeszcze robaczka można wydziergać tą metodą. I wymyśliłam biedroneczkę. I takie dwa robaczki wiszą sobie teraz nad łóżeczkiem Małego Człowieka:


Bzzzz... ;) I czekamy na wiosnę :) Póki co jednak mroźno, ale przynajmniej słonecznie :) No to łapiemy witaminkę D i dobry nastrój ze słonka. Do następnego razu :) Pozdrawiam, PA!





12 komentarzy:

  1. Przepiękne,bardzo lubię turkusowy kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) szukam czegoś nowego po bieli i szarościach ;) pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Pomysłowo i wesoło. Bardzo mi się podoba. Uwielbiam turkus:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. był żółty autobus - jest turkusowa deseczka ;) dziękuję :)

      Usuń
  3. Półeczki w bardzo ładnym kolorze, ale robaczki to istna petarda!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie teraz wygląda pokój i te dodatki turkusowe!Super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z pokoju dziecinnego robi się pokojem Małego Chłopca ;)

      Usuń
  5. Półeczka fajna, ale te robaczki - mega! Takie radosne są! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No, no, w kolejnym wpisie spodziewam się szafy z tych deseczek ;). Półeczka świetnie Ci wyszła i ten kolor :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety na szafę mi braknie ;) ale jeszcze coś tam mam w planie ;) dziękuję bardzo :) pa!

      Usuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane