czwartek, 8 lutego 2018

Z Małym Człowiekiem nie jest bardzo trudno jeśli chodzi o zabawki. Jak na razie mamy na koncie jedną jedyną histerię w Pepco w temacie 'mamo kup mi! buuuuuuuuuuuuu!!' Z reguły udaje nam się werbalnie i racjonalnie (dwa trudne słowa jak dla czterolatka ;)) wyjaśnić mu, że śmieciarka wielkości komody, to mu się już do pokoju nie zmieści i że nie potrzebuje 127. samochodu, a pluszaki to się tylko kurzą. Jednej rzeczy nigdy nie odmawiam: KSIĄŻKI! A i tego mamy nadal niewiele w porównaniu do znanych mi dzieci (chociaż i tak więcej niż jeszcze inne znane mi dzieci mają we władaniu ;)). Tak więc kiedy pewnego dnia Mały Człowiek po powrocie z przedszkola jednym tchem opowiada mi, jak to jego kolega - 'Kuba P. (zawsze wymieniany z imienia i nazwiska ;)) przyniósł do przedszkola robota, takiego rozkładanego, co to powstaje z samochodu i w ogóle jest z wypasem i WOW! Kupisz mi takiego!?' A ja w myślach mówię jak w pokerze: 'sprawdzam!', a na głos: 'nie synu, nie kupię ci takiego robota, bo masz już całe tony zabawek, a i tak połową się nie bawisz.' Mały Człowiek przyjmuje to całkiem nieźle, ale jeszcze próbuje, że na urodziny, czy coś może jednak? Matka mięknie i powiada: 'mogę ci uszyć jakiegoś robota, ale nie kupię.' O dziwo Mały Człowiek przyjmuje tę wiadomość z entuzjazmem i przez kolejny miesiąc suszy mi głowę: 'to kiedy mi uszyjesz tego robota?!'. A matka weny nie ma....

Po tym pasjonującym wstępie przechodzę do rzeczy. Przyciśnięta wyrzutem sumienia, że oto własnemu dziecięciu, że innym to szyję: w jeden dzień, na już, na wczoraj, a synu musi tyle czekać! Przyciśnięta tymi spojrzeniami i sugestiami - dostałam naklejkę na wzór, a sama sobie winna, że akurat z robotami mu dałam. Przyciśnięta i zablokowana suszarką na pranie, bez możliwości ucieczki usiadłam do maszyny i uszyłam. W końcu pomysł na niego nosiłam w głowie od miesiąca... 


To znaczy może nie dokładnie taki był mój pomysł, bo co do wyglądu zainspirowałam się otrzymaną naklejką. Ale wiedziałam, że będą trybiki i jakieś guziczki-liczniczki ;) A do tego rączki i nóżki na gumce ;) O tak! W rączki i nóżki wciągnięte są nieco krótsze gumki. Dzięki temu można mu te rączki i nóżki nieco rozciągnąć :)


No i taki to właśnie ten nasz robocik... Poszło małe rozczarowanie, że nie ma skrzydeł - miał mieć takie jak Buzz z Toy Story, ale matka o 23:00 już o tym nie pamiętała...

I to tyle na dziś. Od poniedziałku Mały Człowiek wraca do przedszkola, to może uda mi się co nie co zrobić ;) Może cudownie wena wróci? ;) A póki co pozdrawiam, PA!





18 komentarzy:

  1. Robocik- pierwsza klasa:) Podziwiam Twoją precyzję szycia i dbałość o szczegóły:) Śliczna przytulanka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) każdy taki drobiazg jest dla mnie, jak trening ;) pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Super zabawka, że też ja nie mam malucha w domu. Kiedyś szyłam dla swoich różności i o dziwo uwielbiały je:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Fajnie jest patrzeć, jak Mały Człowiek się cieszy :)

      Usuń
  3. Sympatyczny robot! :) Jesteś bardzo kreatywna! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo :) ostatnio troszkę mi spadły statystyki tworzenia ;) ale pracuję nad tym :) byle do wiosny! :)

      Usuń
    2. A u mnie odwrotnie! Wpadłam po uszy w robienie kartek! I nic - tylko działam :P

      Usuń
    3. Właśnie widziałam :) powodzenia i dużo twórczej energii :)

      Usuń
  4. Fantastycznie wykonany. :D Zawsze tak jest, że najbliższym najdłużej schodzi, żeby coś stworzyć. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś w tym jest ;) Ale przecież kiedyś się doczekają ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Fajny pluszak i jakie ładne kolory!

    OdpowiedzUsuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane