niedziela, 16 lipca 2017

UWAGA! dziś zdradzę łóżkowe sekrety Żyrafy ;) tak więc Dorosłych proszę o wyrozumiałość i powstrzymanie się od chichotów, a Nieletnich proszę o opuszczenie tego, no... zasłony milczenia na zwyczaje starszej pani ;)

nie sypiam na golasa, ani nawet z gołym tyłkiem ;) w sensie, że wszystkie te satynowe koszulki i inne te sexi-flexi szmatki, gałganki są NIE DLA MNIE! ja jestem zmarzluchem i wybieram niezmiernie romantyczne flanelowe portki i przytulny podkoszulek. nawet latem specjalnie się nie rozbieram, a zimą czasem śpię w skarpetach. ot co! może ktoś współczuje teraz Mr. T., ale ja lubię, kiedy mi ciepło!

no i w ramach uzupełniania nocnej garderoby, jako że (niby) lato mamy, to chciałam sobie sprawić krótkie portki do spania, zwane dalej gaciami z odzysku. dlaczego tak? już mówię. z poważnych szyciowych przygód - pomijając setki kalesonów, podkoszulków i piżam szytych w firmie u Dziadków B. - uszyłam sobie ja kiedyś spodnie (wymarzone, czerwone), koszulkę (ukochaną czarną z czerwoną satynową wstążeczką ;)) i sukienkę. to chyba tyle z ubrań :) dlatego stwierdziłam, że najpierw uszyję takie na próbę, z byle czego, żeby się przekonać, jak mi to wyjdzie ;) i może lepiej, bo popełniłam chyba wszystkie możliwe błędy ;) 

od początku? proszszsz... ;) nie mogłam się doczekać wydruku wykroju (nie mam drukarki - drukuje gdzie popadnie ;)), postanowiłam że formę przygotuję sama na podstawie innych portek od piżamy. posiłkowałam się niezwykle pomocnym wpisem Joanki Z. ale i tak coś POSZŁO NIE TAK. ale o tym za chwilę. potem się wzięłam za materiał. stara spódniczka zawiązywana 'na kopertę', a jako, że wymiary mam słuszne użyłam dodatkowo resztek białego płótna ;) zastanawiałam się gdzie dać białe, a gdzie wzór i stwierdziłam, że będzie to wyglądało mniej więcej tak:

z samym szyciem nie miałam żadnego problemu. rzekłabym, że ten etap już był najłatwiejszy i przyjęłam go z ulgą, bo... i teraz będzie o błędach: materiał we wzorki był fatalny! cięło się go równie strasznie, co materiał na słonia. do tego wycięłam dwa takie same przody! haha! i już była obawa, że wyląduje wszystko w koszu, bo zaczęło mi zwyczajnie brakować materiału tego we wzorki. potem wydawało mi się, że gacie wycięłam za niskie. doszyłam pasek - oczywiście znowu kombinowany. myślałam, że to już koniec porażek i doszyłam sobie cudnie koroneczkę na nogawkach (widoczną na małym zdjęciu na początku wpisu). wciągnęłam gumę, zszyłam, przymierzam i co?!?! okazało się, że gumę skręciłam w środku. tego już było za wiele - NIE POPRAWIŁAM!! koronka podskubuje, podszczypuje, gryzie, pożera wręcz w całości (ach ten poliester :/). nie odprułam - ODCIĘŁAM! i najgorsze: z przodu było tyle materiału, że... jeśli wiecie o czym mówię, to przemilczę już ten temat ;) po prostu zebrałam nadmiar materiału, przeszyłam i teraz jest - powiedzmy - w miarę ;) no a gacie z odzysku wyglądają TAK:


szału ni ma ;) ale ja jestem: dumna, zadowolona i uważam, że gacie z odzysku są cool ;) a teraz mam już poważny, profesjonalny wykrój. muszę tylko go poskładać i posklejać, a wtedy wezmę na warsztat upolowany kiedyś w ciucholu piękny i cudowny materiał, hej!

wszystkim Zaglądaczom dziękuję i zapraszam po więcej już wkrótce ;) pozdrawiam, PA!





4 komentarze:

  1. Spodenki piękne, ale widzę po koroneczce, że sztywna może dlatego drapiąca była?:) Dobrze, że odcięłaś też bym się nie męczyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow! dziękuję za komplement :) Ty to w szyciu już poziom master, więc... WOW :) no koronka do bani. mogłam bawełnianą przyszyć, ale spoko - przynajmniej mam kolejne doświadczenie ;) pozdrawiam

      Usuń
  2. Tyle perypetii, ale wyszło fajnie ;) Ja też jestem zmarzluchem i skarpetki zimą to podstawa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) gacie jak by nie wyglądały - sprawują się bardzo dobrze :) skrperki w zimie dobra rzecz ;) pozdrawiam

      Usuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane