niedziela, 28 maja 2017

w poprzednim wpisie ostrzegałam, że będzie o kolejnej tacy zmalowanej przy pomocy szprajów ;) i dziś będzie. a jakże ;)

bohaterką dzisiejszego wpisu jest blacha lub jak kto woli forma do pieczenia tarty. dostałam w spadku po Sis dwie takie. i kiedy drewniana taca pełniła role ozdobne w naszym salonie ;) to do noszenia drobiazgów na stół używałam właśnie takiej blaszki. generalnie nie używam tacy często, bo salon mam tuż za progiem kuchni, ale czasem się przydaję, zwłaszcza kiedy z Małym Człowiekiem jemy 'jajka w kieliszkach' - tak nazywa on jajka na miękko ;) blaszka była lekko wyśmigana, więc od dawna planowałam ją pomalować. a że dorwałam farby w sprayu... ;) sami rozumiecie! :)

blachę oczywiście przetarłam papierem ściernym, umyłam i wysuszyłam. potem wnętrze pomalowałam na czarno i psiknęłam tak tylko aby-aby sprayem miedzianym. z zewnątrz na odwrót: najpierw miedziany, potem lekko czarny. 


myślałam jeszcze o jakimś ornamencie w bieli lub miedzi na środku, ale to może kiedyś... z tego, co kojarzę bywały już Blogerki, które przerabiały blaszki do ciasta na tace, pojemniki itp. dlatego nie przypisuje sobie tego wynalazku. ale polecam - jeśli masz starą 'blaszkię' i nie pieczesz w niej od lat, zmaluj sobie tacę ;)

póki co przeszła mi mania malowania sprayem, ale na koniec jeszcze takie małe BHP: do malowania sprayem polecam przywdziać jakąś maskę. w przeciwnym razie będziecie smarkać na kolorowo ;)

dziękuję za Wasze wizyty i składam pokłony za komentarze :) do następnego razu. pozdrawiam, PA!





0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane