niedziela, 23 kwietnia 2017

kto powiedział, że tylko dziewczynki bawią się domkami dla lalek, ludzików i innych tych mini stworków - potworków, których pełno w dziecięcych pokoikach? NIKT? a to dobrze ;) bo ja właśnie w niedzielny czas raczej nie-wolny (dziecię czuwało nad postępem prac) poczyniłam domek dla misiów Małego Człowieka.

do tej pory budowaliśmy prowizorki. też było fajnie! kiedy byłam dzieckiem tak właśnie się bawiliśmy: łóżko ze zwiniętego szalika, kanapa z poduszek i kołderka z bawełnianej chusteczki do nosa (ktoś jeszcze pamięta taki wynalazek?!?!). ale po to się ma dziecko, żeby spełniać swoje dziecięce marzenia! ;)

plan był prosty: kartonowe pudełko, trochę papierów do scrapbookingu i takie tam szydełkowe, filcowe, czy jakieś drobiazgi ;) Mr. T. nawet dzielnie przyniósł akuratne pudełka kiwając głową: 'co ta baba znowu wymyśliła...?!' i pudełka postały trochę w sypialni, ale jakoś mocy urzędowej nie nabrały! wylądowały w piwnicy, a ja chciałam iść na łatwiznę i zmontować domek z ozdobnego domku - tacy z Pepco. ale potem przyszło otrzeźwienie, że cztery dyszki za największy rozmiar plus (i tak) kupa roboty, a domek płytki, niestabilny... ok! już lepiej poszukać coś na OLX. niestety nie mam cierpliwości, a to co się wyświetliło kosztowało niemal tyle, co dom dla nas ;) i tak powróciłam do pomysłu domku z kartonu. ale do tej piwnicy tak daleko...

nie przedłużając już tych rozważań człowieka średnio leniwego powiem, że oto stało się! Mr. T. zamówił buty i przyszły one w pudełku, które jakoś do mnie przemówiło. i powiedziało: 'weźże się kobieto do roboty i zrób dziecku domek!' i zrobiłam! tak wyglądał w czasie prac remontowych:
parter, pięterko i jeszcze poddasze wyszło ;)  tapety, proszę ja ciebie, jak malowane. wybierałam w tonacji kartonu. ale niestety jest trochę różu. Mały Człowiek jednak zaakceptował i nie powiedział, że 'dziewczyńskie', a jest już na tym punkcie dziwnie wyczulony ;) udało się od Babci Zosi przynieść kilka mebelków z drewna - niezawodny Mr. T! do tego wydziergałam dywaniki na szydełku. ale żeby nie było, że są rzeczy typowe do domków, to mamy kreatywne wykorzystanie piłki ze styropianowym groszkiem jako puf, puszka robi za łóżka...
... a Ciocia Huhunia śpi w drewnianej skrzyneczce na strychu ;)
jak widać dachóweczki nawet są ;) oczywiście Mały Człowiek ozdobił tył domku bazgrołami - matka perfekcjonista zagryzła nieco usta przegrywając z tą spontaniczną twórczością, ale w końcu to jego domek ;)

i w ten oto sposób w jeden dzień zrealizowałam odkładany od miesiąca pomysł. to chyba to słońce ;)

na dziś to będzie tyle. dziękuję za wizytę i zapraszam wkrótce :) pozdrawiam, PA!





2 komentarze:

  1. Bardzo fajny domek zrobiłaś i widać że misie są zadowolone:-)
    Pozdrawiam cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) misie zadowolone, ale co wważniejsze: Mały Człowiek zadowolony ;) pozdrawiam

      Usuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane