wtorek, 21 marca 2017

dawno, dawno temu rozpoczął się projekt pod tajemniczą nazwą w obcym narzeczu. 'quiet book'. tak, tak. to ni mniej ni więcej, a nasze książeczki sensoryczne czy manipulacyjne. jaki kto woli poziom profesjonalizmu w nazewnictwie ;) 

i tak siadła matka i zaprojektowała kilka stron, uszyła i... no właśnie! i połączyła to wszystko metalowymi kółkami do scrap albumów! skąd ten szalony pomysł, by dziecku dać książeczkę z dziurkami ogarniętymi przyrządami kaletniczymi z Lidla połączoną w całość jakimiś kółkami?! aaaa! bo matka ambitna była i miała co jakiś czas dokładać nowe strony. na ambicji się skończyło. zresztą matka szybko ambicję schowała między kartki podręcznika do biomedyki (taka pamiątka ze studiów - nigdy nie zaglądam do niej, więc wiadomo o co chodzi ;)) i tylko jako wiecznie żywa perfekcjonistka gryzła się w sobie, że całość jakaś taka niedbała i dynda, i jeszcze te rzepy sklejają się nie tam gdzie trzeba... 

no nie zniesłam ;) i w końcu się wzięłam za tę książeczkę! na początek wycięłam te wszystkie nity. potem musiałam dorobić jedną 'kartkę' czyli dwie nowe strony, bo miałam nieparzyście, a wszystko w nowej wersji zgadzać się MUSI! wymyśliłam stronę do nauki zapinania guzików: łączka z kwiatami na guzikach i stronę taką w sumie do zabawy: głowa ludzika, którą można karmić i myć jej zęby. 'kartki' parami połączyłam paskami materiału, a potem kordonkiem luźnym szwem połączyłam wszystko w całość :)
i kiedy tak to wszystko powoli zszywałam, żeby nic nie wylazło, żeby się to kupy trzymało usłyszałam chichot. nie, to nie chichot, a rechot! to los rechotał, bo przecież wie (jak każdy - za przeproszeniem - głupi ;)), że lepsze jest wrogiem dobrego i że ta poprawka za nic się udać nie może! robiąc mu na złość skończyłam! wyszło przyzwoicie. rzekłabym, że nawet całkiem SUPER ;) niestety było kilka drobnych poprawek - w końcu los też musiał postawić na swoim. chłopiec ma jeszcze dostać szczoteczkę, pastę i ulubione przez Małego Człowieka pierogi. na razie musi się zadowolić truskawkami i ogórkami ze słoja ;) a ja uznaję projekt 'quiet book' za zakończony. definitywnie. I JUŻ! a jak ktoś ciekawy, to między innymi TU i TU może zerknąć na inne strony z książeczki.

pozdrawiam i do następnego wpisu ;) PA!





2 komentarze:

  1. Takie książeczki to świetna zabawka, bardzo mi się podobają.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super są. jak patrzyłam na YT to aż mnie zazdrość brała, jakie niektóre są dopracowane i przemyślane. moja to taka trochę 'na wariata' ;) ale i tak jestem z niej dumna ;) pozdrawiam :)

      Usuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane