niedziela, 19 marca 2017

kiedy czytając blog 5. pokój trafiłam na wpis o drucianych koszykach, pomyślałam: 'przecież ja też takie chce'. okazało się jednak, że dość stary wpis  tak (chyba) napędził sprzedaż ;), że koszyków sklepowych na aukcjach 'niet', albo za małą fortunę! (ach ta moda!) ALE! przecież dla chcącego nic trudnego. po trwających zaledwie kilka chwil poszukiwaniach znalazłam koszyki druciane - wersja dla leniwych, którzy mają dużo rzeczy do przechowywania. TO DLA MNIE! jak nic ;) nie trzeba już będzie czyścić, gruntować i malować! biorę! no i wzięłam dwa. są na serio BARDZO przyzwoite. może nie jest to szczyt designu, ale mnie zachwycają w swej prostocie ;)

ich zaletą jest to, że są jakby niewidoczne. nie ma sprawiających wrażenie ciężkich pudeł z plastiku, są lekkie koszyczki ;)
koszyczki?! kosze! mieści to-to całe kolekcje zabawek, książek, a jak się Mały Człowiek weźmie za przemeblowania, to w tym zielonym już tylko baby z dziadem brakuje ;) a jesli ktoś chciałby takie same, to zapraszam TU.

kolejnym nowym gratem w szafie jest stolik - biurko dla Małego Człowieka. poprzednia wersja - rozkładane krzesełko do karmienia - nieco się już była zużyła. czas więc nadszedł na nowszy model ;) i w tym momencie po raz kolejny wkracza na scenę nasz niezawodny krytyk Mr. T., który z niechęcią patrzył na wybrane przeze mnie zestawy i proponował ZWYKŁE BIURKO. tedy ja powiadam do niego ze spokojem właściwym urażonej kobiecie: 'a gdzie ty chcesz to biurko wstawić, zmieścić, upchnąć?!' niezawodny krytyk wzrusza ramionami i odpływa w świat filmików na YT. tak więc sama podjęłam decyzję i kupiłam. stolik z podnoszonym blatem plus krzesło sztuk 1 wersja dla JUNIORa.
Mały Człowiek jest oczywiście zachwycony, zwłaszcza podnoszonym blatem, który czasem się nie domyka - tyle ważnych rzeczy musi przecież być pod ręką! zestaw starczy na jakiś czas, bo Mały Człowiek póki co dynda kopytkami, ale wcale mu to nie przeszkadza, a dodatkowo krzesełko w sam raz pasuje do naszego stołu - ławy, więc Mały Człowiek może jeść z nami posiłki :) wybrałam wersję lakierowaną. przecież mówiłam, że leniwa jestem i nie chciało mi się o razu malować zestawu - pomyślałam: 'pomaluję, odświeżę za kilka lat'. no i to jest jedyny minus tych mebli, bo lakier nijak nie chroni przed zabrudzeniami i blat już po kilku dniach nosił ślady użytkowania. ale wcale mnie to nie rusza - aż się sama dziwię. w końcu to meble dla dziecka. niech ich używa, niech się bawi i cieszy. a blat się kiedyś odmaluje. a jeśli ktoś miałby ochotę na taki zestaw, to kupiłam go TU.

na koniec dodam, że powyższy wpis nie jest wpisem sponsorowanym, a ja idę obierać ziemniaki na obiad. pozdrawiam, PA!





4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Mały Człowiek też tak uważa. Ja tylko skromnie się uśmiecham - sama wybrałam ;)

      Usuń
  2. super.Przepraszam że pytam a kiedy kolejny wpis?

    OdpowiedzUsuń
  3. oj, oj. ktoś niecierpliwy? ;) staram się, jak mogę, ale któż wie, co przyniesie jutro...? ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane