środa, 29 marca 2017

dziś przypada dzień, w którym trzy lata temu opublikowałam pierwszy post na blogu Z szafy od Żyrafy. 

postanowiłam sobie, że coś napiszę, podsumuję o tym, jak to się właściwie zaczęło.

trzy lata z szafą to nie wszystko. bo WSZYSTKO zaczęło się wcześniej na blogu 'mabi art and foto'. ponieważ lubię pisać i coś tworzyć - od dziecka miałam gotową laurkę na każdą okazję, szyłam sobie torby, plecaki i inne takie - postanowiłam stworzyć bloga i zebrać to wszystko w jedną całość. doszła do tego nowa pasja: fotografia i grafika komputerowa. i tak od marca 2010 roku na blogu 'mabi art and foto' przechrzczonym później na 'Pinakoteka art&foto' zamieszczałam moje próby zabawy z fotografią, z grafiką komputerową, a potem z innymi dziedzinami rękodzieła - głównie ze scrapami. z sentymentem tam wracałam, a nawet rachitycznymi ruchami próbowałam podtrzymać ten blog przy życiu. było tam bardzo kolorowo i trochę mi żal, że dałam się zbałamucić i namówić na założenie bloga, który pierwotnie miał być poświęcony TYLKO rękodziele. okazało się jednak, że: 1) jestem pepla i o rożnych rzeczach pisać muszę! stąd blog jest nie tylko o rękodziele; 2) totalnie nie umiem przygotowywać tutoriali i instrukcji, w związku z tym po prostu pokazuję moje dzieła tak, jak to wcześniej bywało; 3) to, co miało się dzięki temu blogowi przerodzić w firmę i zajęcie zarobkowe padło śmiercią tragiczną...

nie lubię się użalać nad sobą i wszystko staram się przekuć w 'PLAN B', ale prawda jest taka, że wyszło jak wyszło, czyli nie wyszło. dlatego od tego roku wróciłam do zabawy tym, co robię. kasy z tego ni hu-hu. miałam co prawda kilka zamówień całkiem niezłych lub niestety totalnie fatalnych, ale to nawet nie była 'sprzedaż okazjonalna'... ;) (zainteresowani wiedzą o co chodzi ;)) w sklepikach KLAPA. wyprzedaż też okazała się fiaskiem - większość rzeczy wysłałam po prostu do Sklepów Charytatywnych i mam nadzieję, że chociaż im uda się to sprzedać i będą pieniądze na szczytny cel! nie wiem, czy to brak odwagi, pewności siebie, czy co?... po prostu pewnego dnia się poddałam i teraz szyję do domu, dla Małego Człowieka, dla siebie. już nawet nie czekam, nie liczę na zamówienia :) i mimo wszystko radochę z tego mam!! :)

to, co opisałam powyżej wyszło mi niejako na dobre, bo mam więcej energii poświęcam na zrobienie czegoś fajnego bez terminów, wymagań i oczekiwań ;) i bez spinki: 'czy aby na pewno się spodoba?' a blog zaczął żyć, zaczął się rozwijać :) no i fajnie! uczę się nowych rzeczy, próbuję to, czego bałam się spróbować lub nie miałam na to czasu :)

tak więc bum-ta-ra-ra i tra-ta-ta! minęło trzy lata! cieszę się, że jesteście ze mną. czy to od dziś, czy od wczoraj, czy od trzech lat! 

a jeśli ktoś do tej pory nie trafił na mojego fejsika ;) to jeszcze dziś do północy można się zgłaszać na urodzinowy poczęstunek.

dziękuję za odwiedziny dziś, wczoraj, jutro i za rok :) pozdrawiam, PA!


PS: a jeśli ktoś wie, jak do funkcjonującego od trzech lat bloga z prawie dwustoma wpisami skopiować drugie tyle jakoś automatycznie i bez utraty ani grama treści, to PROSZĘ o info :) może uda się Pinakotekę włączyć do Szafy ;)

PS1: mała aktualizacja: udało mi się połączyć oba blogi JUPI!!! jeśli ktoś ciekawy zapraszam do ARCHIWUM ;) pozdrawiam



0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane