środa, 22 lutego 2017

dziś kolejny test.  tym razem coś dla Pań, dla Mam: zapraszam na test farby do włosów firmy Syoss.

przy okazji przyznam się do kolejnej zbrodni: NIE CHODZĘ DO FRYZJERA! mam fatalne doświadczenia i w całej mojej karierze zadowolona z wizyty u fryzjera byłam może... no na palcach u jednej ręki zliczysz. i UWAGA! wliczam w to czesanie ślubne.

najgorsze traumy? miałam wtedy chyba sześć, może siedem lat i Mama wzięła nas z Sis do fryzjera. nieświadoma zagrożenia siadłam cała szczęśliwa na fotel i ciach! wyszłam obcięta na 'kometę' - tak to nazywała wtedy Mama, a dziś to się nazywa na 'czeskiego piłkarza'. brakowało mi tylko wąsów na przedzie ;) nie rozśmieszył mnie obrazek Mamy, której robili pasemka wyciągając włosy szydełkiem z dziurawego czepka kąpielowego przez co wyglądała jak upiorna łysiejąca lalka (bez urazy Mamo!). żadnym pocieszeniem nie było nawet to, że Sis wrobili w tę samą fryzurę. było BARDZO źle! druga trauma: kończyłam szkołę podstawową (jestem pokolenie, które nie poznało smaku gimnazjum). wakacje, a potem nowy świat - LICEUM! a ja głupia poszłam do fryzjera! chciałam się obciąć na Natalie Imbruglia z teledysku Torn. miałam ze sobą nawet odpowiedni plakat wyrwany na tę okazję z Bravo. pani popatrzyła, pokiwała głową i obcięła. tyle, że na Margaret Thatcher ;) to dwa najgorsze przypadki. powiecie: 'phi! tylko dwa, a już tam trauma od razu'. a ja po prostu fryzjerom mówię: DOŚĆ! wypróbowałam niezliczone rzesze fryzjerów w - nazwijmy to - różnych przedziałach cenowych. w naszym miasteczku wypróbowałam już czterech fryzjerów! i wkurza mnie to, że niby słuchają, kiwają głową, a potem tną, jak ich w szkole uczono. bo inaczej, to się po prostu nie da! i z tego powodu od dłuższego czasu obcinam się sama. gwiżdżę na techniki i zasady, i jestem zachwycona z efektu. pokazałabym, ale jestem niefotogeniczna straszliwie, więc oszczędzę Wam.
a farbuję się samodzielnie od ho, ho! i jeszcze trochę ;) i tak właśnie podczas jednej z wizyt w drogerii, lata świetlne temu wpadłam na nowość: farby Syoss. gdzieś w głowie rozbrzmiała mi niedawno zasłyszana w TV reklama (wtedy jeszcze miałam TV), że włosy jak od fryzjera, że profesjonalne farby do użytku w domu. 'BIORĘ!' pomyślałam i wzięłam. i od tamtego czasu jestem im wierna. nawet w czasie ciąży farbowałam się tymi farbami. wybierałam wtedy wersję bez amoniaku, czyli serię Syoss Oleo Intense. krótka opinia na jej temat: faktycznie łagodna dla nosa. niestety kolor średnio trwały. owszem - farba ładnie kryje nawet te siwe sprężyny sterczące w sufit. niestety białe niteczki wychodzą już po drugim - trzecim myciu.

a wracając do Syoss Professional Performance to ja osobiście jestem ZACHWYCONA. po pierwsze z okazji ceny: farba kosztuje w granicach 17 - 20 zł. SUPER! po drugie duży wybór odcieni, ale to w dzisiejszych czasach w sumie nic nadzwyczajnego. ja wybieram te blisko mojego naturalnego. tym razem padło na jasny brąz.
jestem do tej farby tak przyzwyczajona, że nie znajduję żadnych wad. szczerze mówiąc w drogeriach nie patrzę już nawet w kierunku innych produktów. jestem z tych, co jak już mają coś, co im pasuje, coś sprawdzonego, to są wierni ;) w zestawie jest oczywiście odżywka, która pachnie SUPEROWO! dawniej pachniała jeszcze lepiej, ale i tak uwielbiam ten zapach. i najważniejsze: odcienie są ładne (wypróbowane kilka różnych brązów ;)), farba dobrze kryje i wypłukuje się bardzo równomiernie, przez co nie widać odrostów, a siwe pojawiają się dość łagodną falą ;) ja POLECAM! a może macie doświadczenia z tym produktem? 

dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam. do następnego... :) PA!


PS: nie jest to wpis sponsorowany.


2 komentarze:

  1. Też całe lata nie chodziłam do fryca z tych samych powodów. Mogłabym opowiedzieć nie jedną historię o moich cudnych fryzurach. Do farby mnie zachęciłaś, z pewnością wypróbuję:)Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są 'opowieści z fotela': czasem upiorne, najczęściej tragiczne ;) co do farby - daj znac, kiedy wypróbujesz. ciekawa jestem, czy tylko ja się tak zachwycam...? ;)

      Usuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane