poniedziałek, 20 lutego 2017

dziś pokażę metamorfozę, która bardzo długo czekała na swoją kolej. za długo! a jak zwykle okazało się, że wymagała kilku godzin pracy i już! gotowe! no ale ze mną tak już jest, że a to czasu brak - szczególnie w ciągu dnia. a to jakaś taka oklapła jestem ;) trochę ma na to też wpływ brak miejsca i narzędzi do pracy, co mnie zwyczajnie zniechęca do 'większych' prac. wiem, wiem. mało kto jest szczęśliwym posiadaczem warsztatu/pracowni/dodatkowego pokoju...

i ja to sobie jeszcze tłumacze tak: musi być odpowiedni nastrój, wtedy praca idzie szybko i sprawia przyjemność. jak mówi stare przysłowie: 'nic na siłę... wszystko młotkiem...' ;)

ale powróćmy do tematu. wiklinowy kosz na bieliznę. kupiony jeszcze w Irelandii na pranie osób sztuk dwie. kiedy pojawiła się w naszym domu sztuka trzecia, okazało się, że kosz nie wyrabia, a że z gumy nie jest, to oczywiście wiadomo co! tak więc do łazienki na brudy zakupiłam nowy, większy, a ten... no cóż - w pierwszym bezlitosnym odruchu miał iść na śmietnik, ale mi się go szkoda zrobiło. przecież zmęczone i połamane wieko można jakoś naprawić, lub usunąć, a cała reszta w dobrym stanie wymagała jedynie odkurzenia i odświeżenia. no to postawiłam kosz obok łóżka, wypchałam tkaninami i postawiłam na nim lampkę. może nikt nie zauważy, że zniszczony ;) ale potem przyszła moja potrzeba zmian i uporządkowania sypialni. mobilizacja sił intelektualnych - co bywa trudne ;) - i wymyśliłam, że nasz bohater kosz świetnie ukryje tę górę prasowania, która sobie rośnie w plastikowej misce w naszej garderobie. i teraz uwaga: ja się spalę ze wstydu, a ty drogi Widzu zerknij, jak kiedyś bywało.
jak widać pod pustymi wieszakami następuje właśnie proces wypiętrzania się góry do prasowania, a kosz stoi sobie skromnie wciśnięty w kąt między garderobę a łoże małżeńskie :) w tamtym czasie pojawiła się też komoda, więc tym bardziej zmobilizowałam się do przeprowadzenia metamorfozy.

początkowo chciałam wykorzystać stare wieko: obić je materiałem, a brzeg, który łączył taśmą na rzep wieko z resztą kosza miałam pomalować na biało. no i nie wyszło. mimo, że kosz umyłam i wyczyściłam, biała farba mi się pomarszczyła i wkurzona wieko wyrzuciłam do kosza! okazało się, że po prostu w naszej piwnicy temperatura jest za niska i farba nie schła. cały kosz potraktowałam lekko lakierobejcą. tak dla odświeżenia. co do wieka na szczęście miałam uszkodzona ramę na zdjęcie i wykorzystałam jej 'plecki'. usunęłam wszystkie zaczepy. nadałam płycie odpowiedni kształt i wielkość. tu były niezłe akrobacje przy pomocy jakiś piłek, brzeszczotów i noży kuchennych ;) potem wieko obiłam białym płótnem (dwie warstwy + cienka watolina). wieko jest przywiązywane na troczki (przed oklejeniem wieka przyszyłam je do płótna w odpowiednich miejscach). uszyłam też nowy worek do środka. zrobiłam trochę większy, niż oryginał, żeby przy wrzucaniu ciuchów nie znikał w czeluściach kosza razem z nimi. w brzeg worka wciągnęłam gumkę, żeby się to wszystko jakoś trzymało. i już! i teraz uważaj Widzu drogi - garderoba po lekkich zmianach:
jeśli ktoś chciałby zapytać, czy zawsze mam tam taki porządek - odpowiadam: tak. hehe. trochę ogarnęłam do zdjęć, ale generalnie mamy taki porządek ;) i jeszcze kilka fotek kosza w całej okazałości zanim przejdę do gwoździa dzisiejszego odcinka.
no to czas na GWÓŹDŹ ODCINKA! będzie szał, owacje na stojąco i listy gratulacyjne ;) bo... po raz pierwszy w mojej karierze szyciowej robiłam dziurki na guziki! ta-raaaaa! 'wyszły oczywiście bardzo dobrze' - poinformowała jak zwykle skromnie Żyrafa trzepocząc rzęsami ;) zresztą sami zobaczcie:
możecie wierzyć lub nie, ale ta metamorfoza i poczynione do tej pory drobiazgi niezmiernie poprawiają mi humor w te szare zimowe dni (ble!). mam nadzieję, że twórcza energia mnie nie opuści i że już wkrótce znowu będę miała coś do pokazania.

a dziś już dziękuję za odwiedziny. zapraszam znowu za parę dni... pozdrawiam, PA!





4 komentarze:

  1. Super, nie ma jak zrobić coś własnoręcznie. Satysfakcja bezcenna. Świetny kosz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) świetnie też ukrywa ubrania do prasowania... gorzej, kiedy już wieko się nie domyka ;) pozdrawiam :)

      Usuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane