czwartek, 16 lutego 2017

dziś będę się rozpływać nad swoim talentem i pomysłowością. krótko mówiąc będę bardzo NIE-SKROMNA! ale co poradzę, kiedy pomysł dojrzewający w mojej głowie od kilku miesięcy przeszedł nawet moje oczekiwania ;)

wszystko jak zwykle zaczęło się od  drobiazgu: Mr. T. i Mały Człowiek wygłupiali się w pokoju Małego Człowieka i zrzucili abażur. posypało się kurzem, bo mycie tych kloszy (identyczny mamy w sypialni) to jakaś mission impossible. dlaczego? zobaczcie sami:
jeśli ktoś powie, że 'cudna, pikna i w ogóle ach!', to za jakiś czas mogę podarować! ;) jeśli jednak znajdzie się ktoś, kto pukając się w czoło spyta: 'co was podkusiło, żeby kupić to COŚ?!', to już odpowiadam. w poprzednim mieszkaniu nie było lamp. nawet żarówka nie dyndała! i wtedy Mr. T. się wziął. chyba popełniłam błąd pozwalając mu na to, ale już się stało. abażury miały być dwa, miały być niedrogie i nietypowe, bo Mr. T. lubi czasem coś wykombinować ;) i tak znalazł 'to-to'. na zdjęciach wyglądało 'to-to' ciekawie, oryginalnie, a nawet romantycznie ;) niestety w rzeczywistości okazało się, że to puzzle z cienkiego plastiku, które bez filmiku na YouTube bym nie złożyła (załączona instrukcja była do bani, choć sprzedawca stwierdził, że to ja jestem głupia i nie umiem czytać schematów). raz złożone 'to-to' lepiej nie rozkładać. kabel trzeba wcisnąć na siłę, co dodatkowo niszczy elementy. i gdyby nie to, że byliśmy zdesperowani, żeby zimową porą w końcu mieć jakieś źródło światła, to pewnie bym 'to-to' odesłała.

no i tak wracając do małego wypadku podczas zabawy... decyzja zapadła: się matka musi wziąć i się abażur musi nowy pojawić. do sypialni również, ale ta decyzja jeszcze czekała żeby nabrać mocy urzędowej ;) i jak zwykle zaczęło się od poszukiwania inspiracji. chciałam żeby był lekki, z filcu i z gwiazdkami. tak, tak: z gwiazdkami. nie wiedziałam jednak jak to 'ugryźć'. i tak znalazłam abażur Raindrops projektantki Magapi, który utwierdził mnie w przekonaniu, że z filcu się da. ja jednak chciałam zamontować gwiazdki różnej wielkości na wąskich tasiemkach. pomysł już był w głowie. czekał tylko na wykonanie. ale w okolicy Świat nie było czasu. potem zajęłam się kołderką dla Kacperka z Zielonej wyspy. i kiedy już miałam się wziąć wpadła mi w oko lampa w pokoju Kim w serialu 'Kochane kłopoty'. abażur był zrobiony ze spiralnie ułożonych sznurów koralików. pomyślałam: 'super!' ale problemy były dwa: 1. gdzie kupić w rozsądnej cenie sznury koralików, żeby nie zwariować przy nawlekaniu i 2. chyba to trochę zbyt dziewczyńskie nawet do pokoju tak małego Człowieka. ale myśli już pożeglowały i oto pojawił się nowy pomysł: sznurkowa firanka, filc, gwiazdki. 'ha, ha!' zaśmiałam się z satysfakcją i oto jest!
firankę kupiła za całe 6,99 zł w sklepie Homesay. firanka nie jest jakiejś super ekstra jakości, ale za tę cenę pomyślałam, że jak się nie uda, to nie będzie szkoda. sznurki są cieniutkie i przypominają łańcuszek wykonany na szydełku. najpierw złożoną na pół firankę wkleiłam pomiędzy dwa paski filcu. użyłam kleju na gorąco. potem docięłam do długości ok 40 cm (już z filcowym paskiem). oczywiście nie wyszło idealnie równo, ale z tego się nie strzela, a naprawdę bardzo się starałam i nie chciało mi się już poprawiać zwłaszcza, że każdy sznurek z osobna musiałam opalić, żeby się nie popruł, a nierówność dostrzegłam dopiero po zawieszeniu. tak więc sami rozumiecie. potem do niewielkich grup sznurków klejem na gorąco przykleiłam kilka gwiazdek. połączyłam to w okrąg. na łączeniu przykleiłam gwiazdkę. potem całość przykleiłam do odrysowanego kółka. przed sklejeniem wycięłam jeszcze w środku tego kółka otwór na oprawkę. łączenie filcowego paska i kółka ukryłam pod tasiemką. i włala!!!

jestem zachwycona! wyszło ładnie, lekko i teraz lampa daje dużo więcej światła! teraz kolej na abażur do sypialni, ale to już materiał na inny wpis ;) 

dziękuję za wizytę i zapraszam na kolejne odcinki ;) pozdrawiam, PA!





2 komentarze:

  1. Zaszalałabym i zrobiła taki,tylko do samej ziemi,żeby powstał świetlny tunel sensoryczny:)A ile mały Człowiek ma?

    OdpowiedzUsuń
  2. Obawiam się, że jak bym zrobiła do ziemi, to już bym miała jakieś gniazdo albo uroczy kołtun ;) Mały Człowiek ma już trzy lata - ale ten czas zapitala - i czasem porusza sie z prędkością światła, więc istnieje też ryzoko, że bym miała marionetkę z syna ;) ale dłuższe nitki faktycznie wyglądają super. musi tylko wisieć w moejscu, gdzie nie będą przeszkadzać ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane