środa, 18 stycznia 2017

hallo Mamy! Wy wiecie najlepiej, że zima to trudny okres dla tych, które są na etacie mamy 24h ;) nie da się iść na plac zabaw, spacery są krótkie, a dni ciemne i zdają się nie mieć końca ;) zostają wynalazki ostatnich lat, czyli sale zabaw, ale płacić codziennie...? hmmm... wymyślam więc Małemu Człowiekowi różne zabawy. ogólnie staram się nie przestawiać ścian i nie robić totalnej demolki, ale czasem SIĘ DZIEJE ;) 

najspokojniej jest, kiedy Mały Człowiek bierze do ręki nożyczki. radzi sobie z nimi co raz lepiej i o dziwo nie szkudzi - ciacha tylko to, co pociachać mu wolno. nie mamy więc dziur w ubraniach, a moje książki mogą czuć się bezpieczne ;) 

i tu zaczyna się historia pewnej pracy plastycznej, którą stworzyliśmy wspólnie, ale gdyby nie wyobraźnia Małego Człowieka czerwona kartka nadal byłaby tylko czerwoną kartką. pewnego dnia Mały Człowiek wziął nożyczki do rąk swoich i coś tam sobie wycinał. i nagle przychodzi do mnie i mówi 'mama pać, zirafa'. no to ja 'pacie' i faktycznie - ŻYRAFA! :) niby ścinek papieru, ale Mały Człowiek zaraz mi opowiada, gdzie głowa i brzuszek. początkowo ciesze się, ale nie mam pomysłu, co dalej zrobić z jego na tę chwilę ulubioną wycinanką. na szczęście zaćmienie szybko minęło i mówię: 'wiem. przykleimy żyrafę na kartkę i coś jej tam domalujemy'. dwa razy powtarzać nie trzeba. wybrana kartka czerwona, kredki są, tylko 'klej mama tam sięgnij'. no i jest! przez jakiś czas wisiała na lodówce, ale Mały Człowiek zbyt często brał ją do zabawy, a mi jej jakoś szkoda było. to ją w ramkę wkleiłam i teraz wisi w pokoju Małego Człowieka zamiast gwieździstego łapacza snów.
nienawidzę fotografować czerwonego, białego i czarnego. coś tam widać, a resztę musicie sobie wyobrazić ;) 

drugim zajęciem na kilka chwil w ciągu dnia jest podglądanie ptaszków. mamy karmnik od Dziadka Zbyszka, kupiliśmy ziarenka i tylko łusek po słoneczniku ci u nas dostatek ;) ale ruch tu czasem jak w Lidlu w dzień rzucenia markowych dodatków za pół ceny ;)
i po raz kolejny zdjęcia średniej jakości, bo nie dość, że to ruchliwe strasznie ptaszki, to jeszcze szybę mam tak wymacaną przez Małego Podglądacza, że aparat wariował i ostrość mu mocno siadała ;) 

mamy też w repertuarze spacery w wielkiej czapie z kaczką na patyku ;) w tym wydaniu akurat jesteśmy lokalną atrakcją i czekamy tylko, aż ludzie zaczną nam rzucać kasę pod nogi za te występy. na wakacje zbieramy ;)

już wkrótce kolejne wpisy, a póki co dziękuję za uwagę i pozdrawiam serdecznie. (nasza) Żyrafa :)

4 komentarze:

  1. Ja też mam taki sentymentalny obrazek, który narysowała mi moja obecnie 14- letnia córka. Jest dla mnie ogromną pamiątką. Teraz wisi oprawiony w naszym pokoju.Na obrazku nie ma zwierzątka tylko jest mój wizerunek widziany oczyma rocznej córki. Jest przeuroczy- budzi we mnie wiele wspomnień i pozytywnych emocji.
    Pozdrawiam serdecznie 😊
    ps. Sikorki są śliczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'najgorsze' jest to, że wszystkie te obrazki wydają się cudne. jesteśmy dumni i w ogóle, a spod papieru już mi lodówkę ledwo widać ;) ale co racja to racja: fajne są takie pamiątki :) dziekuję za wizytę i miłe słowa :) pozdrawiam

      Usuń
  2. My mamy zeszyt pamiatek i wszystkie najpiekniejsze tam wklejamy rysunki, a juz niedlugo na blogu bedzie cos co odciaza lodowkę, jutro przed poludniem zaoraszam w nasze progi ;-)
    Żyrafa cudna!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie też mam Kronikę Małego Człowieka, ale zanim tam coś trafi ląduje na lodówce... No!:) pozdrawiam

      Usuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane