środa, 11 stycznia 2017

kiedy dowiedziałam się, że w naszej rodzince pojawi się nowy, maleńki Człowieczek wiedziałam, że coś ode mnie dostać musi. i tak się stało! dostał już karuzelę z ptaszkami. a dostanie jeszcze kołderki, które szyłam dla Małego Człowieka (można je zobaczyć TU i TU). Świeża Mamusia zamówiła jeszcze poza tym kołderkę taką specjalną dla Orzeszka. no ja nie uszyję?! pewnie, że uszyję! a że 'szyłam' ją od hmmm... października... ;) tak serio, to Sis poprosiła mnie o nią wcześniej, ale wiedząc, że jeszcze mam czas to odkładałam. no co?! musiała nabrać 'mocy urzędowej' ;)

no i nadszedł TEN CZAS i w końcu się zmobilizowałam. zwłaszcza, że zbliża się termin ;) hehe. to naprawdę bardzo mobilizujący argument ;) plan był taki: ponieważ Rodzicom podobał się ten kolorowy patchwork Małego Człowieka, wiadomo było, że i ten będzie taki trochę 'z recyklingu'. pozbierałam kolorowe materiały i wycięłam STO kwadratów o boku 11 cm. ponieważ kołderki te świetnie sprawdzają się w roli rożków/becików/śpiworków - takie wszechstronnie uzdolnione bestyjki - to wiadomo było, że w środek powinna iść ocieplina (znana również pod pseudonimem owata), która nie tylko doda kołderce 'ciepła', ale również ją nieco usztywni. kwestią otwartą pozostawał 'tył' i pomyślałam, że polar będzie najprzytulniejszy.
zostawiłam nieco więcej polaru, który zawinęłam i ściegiem zygzakowym przyszyłam do kołderki. oczywiście w trakcie prac zmieniła się nieco koncepcja. chciałam, żeby kołderka była użyteczna o każdej porze roku - również latem i miałam zrezygnować z ociepliny. ale w końcu dodałam cienką warstwę. były też MAŁE PERYPETIE mimo, że używałam szpilek i mimo naglącego mnie terminu nie spieszyłam się przesadnie. ale jakoś nie były w stenie zepsuć mi humoru. można więc powiedzieć, że projekt 'patchworkowa kołderka dla Orzeszka' zakończył się pełnym sukcesem. mam nadzieję, że spodoba się Rodzicom, zostanie zaakceptowany przez Orzeszka i będzie wiernie służył całej Trójce (?). 

to dziś tyle. jakoś od Nowego Roku walczę trochę z leniem i chyba zaczynam wygrywać, ale nie zmuszam się. najważniejsze, to robić to, na co ma się ochotę ;) mała-wielka rewolucja w sypialni (bez skojarzeń poproszę ;)) nadal czeka na swój wielki finał, ale już w następnym wpisie pokażę pierwszą i dla mnie najważniejszą zmianę :) 

dziękuję za wizytę i zapraszam po więcej :) pozdrawiam.





4 komentarze:

  1. Wszystkiego dobrego dla pani siostry😉😉😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry.Mały orzeszek zdrowy?Pozdrowienia dla pani siostry.☺😉😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. póki co siedzi jeszcze w brzuszku zdrowiutki jak rybka :) pozdrawiamy.

      Usuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane