czwartek, 20 października 2016

pamiętacie moje sweterkowe dynie w kolorze pomidorka? ;) siedziały sobie u mnie i czekały na nowego właściciela. i znalazły. Sis poprosiła, żebym je nieco podrasowała: w sensie, że trzeba im było nadać Halloweenowy klimacik ;) Sis do pomysłu zainspirowała dynia, którą uszyłam dla Małego Człowieka. wymyśliła sobie mianowicie, że podaruje taki drobiazg swoim znajomym. dziewczyna mieszka we Irelandii, więc nie jest to żadnym hallo, że jest Halloween :)

ja podłapałam temat, ale jakoś nie mogłam wykminić, jak im te oczyska i uśmiechy zrobić? dynie były dużo mniejsze od giganta Małego Człowieka. poza tym tamta dynia to prototyp. trzeba było wykombinować coś lepszego. wyjęłam więc czarny filcyk i wycinam uśmiechy różne zębiaste, oczka, nosy. a Mr. T. kręci głową, że coś nie tak. no żeż!! TO JAK?!>?!?!?! no to odpalam neta na komórce... okazuje się, że jednak te smartfony to błogosławieństwo czasem ;) i jedna ręką w garze obiad mieszam, a drugą w necie szukam inspiracji. I JEST! połączyłam kilka pomysłów i tak oto powstała taka wesoła gromadka.
oczywiście obfotografować to towarzystwo, to była męka jakaś! całe zdjęcie pomarańczowe mi wychodziło i szpagat z gwiazdą robiłam, żeby jakoś utrwalić je przed odlotem ;) jako tako się udało. jak widać na zdjęciu grupowym dynie sztuk pięć. te większe dostały oczy z guzików. a tak przy okazji: czy ktoś ma parę kilogramów guzików na zbyciu? ;) bo w moich zapasach pojawiają się braki szczególnie w kolorze czarnym ;) buźki wyszyłam czarnym kordonkiem. takie trochę śmieszne, trochę upiorne ;) w sam raz na Halloween.





2 komentarze:

  1. Dynie bardzo sie spodobaly wszystkim obdarowanym (i ich dzieciom :) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to bardzo się cieszę :) pozdrawiam

      Usuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane