wtorek, 13 września 2016

dziś poczyniłam sesję moich nowych drobiazgów. niestety dopiero teraz zobaczyłam, że część zdjęć nie wyszła :/ tak więc miał być tekst o nowościach, a będzie test najlepszej zabawki z dzieciństwa: drewnianych klocków ;)

przyznam się szczerze, że jako dziecko bardzo chciałam mieć takie klocki i u koleżanek, które takowe posiadały mogłam się nimi bawić godzinami. niestety w moich czasach można je było kupić głównie w krakowskich Sukiennicach i to za takie kwoty, że... tak więc ja takich klocków nie miałam, ale postanowiłam, że mój syn będzie je miał :) pierwszy raz wiadro z pokrywką z sorterem zobaczyłam u syna sąsiadów. duże wiadro pełne kolorowych klocków. zaczęłam szukać w Internecie i je znalazłam! drewniane klocki firmy Eichhorn. STO SZTUK! super. cena mniej super, ale po dłuższych poszukiwaniach udało mi się je kupić na jakiejś super promocji.
czemu się na nie zdecydowałam? po PIERWSZE ze względu na ilość. STO sztuk to już jest z czego budować ;) po drugie ze względu na kolory, a raczej wzory ;) część klocków nie jest pomalowana, część jest jednokolorowa, a są i takie w kolorowe wzorki. i chyba to mi się najbardziej spodobało.
Mały Człowiek lubi się nimi bawić. póki co głównie burzy to, co mu się wybuduje, ale zaczyna już na różne sposoby wykorzystywać klocki w zabawie. na klockach uczymy się też kolorów, a jak go najdzie, to pojedynczo wrzuca je do wiadra przez sorter kształtów w pokrywce. 

jedyny minus klocków to cena ;) co prawda za taką ilość drewna cena wydaje się odpowiednia. poza tym takie klocki są przecież bardzo trwałe, więc będą mu służyć na lata!

sprzedam wam też pewien sekret: niemal identyczne klocki można było kupić w Biedronce. widziałam je już kilka razy w okolicy Dnia Dziecka czy Świąt. z tego co kojarzę kosztują ok 60 - 70 zł. może więc warto zapolować ;) pozdrawiam.





2 komentarze:

  1. Pamiętam coś, że z siostrą miałyśmy chyba jakieś drewniane... Ale pewna nie jestem. Za to na bank miałyśmy takie kolorowe z plastiku, takie dosyć duże i delikatne, puste w środku. Jak się je przycisnęło to się trochę wyginały... I miały różne kształty! I się z nim budowało! O ja... <3!
    A jeżeli chodzi o drewniane zabawki, to pamiętam jak jeździłyśmy do dziadków do Warszawy i niedaleko dworca był sklep z zabawkami i na wystawie były właśnie różne drewniane zabawki, możliwe, że nawet domek. Przyjemne wspomnienia. <3 Może sama się pokuszę o jakąś zabawkową notkę, uwielbiam ten temat. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe :) bycie rodzicem pozwala na realizowanie pewnych swoich małych marzeń (byle nie przesadzać oczywiście ;)) i niejednokrotnie budzi wspomnienia z własnego dzieciństwa :) pozdrawiam :)

      Usuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane