wtorek, 26 lipca 2016

dziś szybki wpis, bo powoli szykuję się do wyjazdu. co prawda to jeszcze tydzień, ale mam górę prasowania i dwie góry prania, a do tego jeszcze takie tam... zresztą do rzeczy. wspominałam jakiś czas temu na facebooku o odratowanych osłonkach. i właśnie o nich chciałam dziś napisać kilka słów. 

niestety nie mam zdjęć 'przed', ale opowiem, jak było. Mr. T. był u znajomej, zresztą u mojej ulubionej Uczycielki, która niedawno robiła remont kuchni. i chyba w ramach poremontowego sprzątania pozbywa się niektórych rzeczy. z tej wizyty Mr. T. przyniósł mi trzy metalowe osłonki. szczerze mówiąc, jak je zobaczyłam, to miałam wywalić, bo na co mi to i jeszcze jakieś takie pociapane były. ornamenty były zaznaczone na brązowo, a cała reszta pociapana jakby resztką farby, jakby od niechcenia. jeżeli to był Twój pomysł, Uczycielko, to przepraszam, ale bardzo średnio to wyglądało. w każdym razie po chwili postanowiłam, że pomaluję je na biało i poprzecieram papierem ściernym. i tak też zrobiłam. 
malowałam je białą farbą w sprayu. mocna jest skubana. musiałam malować ze trzy razy, żeby pokryć te mazy, ale potem się ciężko przecierało. przyznam jednak, że warto było. fajnie wyglądają. wystarczy wstawić mały słoiczek z woda i mogą służyć za wazon. a można też tam wrzucić podgrzewacz i mamy klimatyczne światełko na balkonie. no! i już.
 dobra. to by było tyle na dziś. życzę miłego... a ja zmykam :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane