piątek, 22 lipca 2016

czy też tak macie? buszujecie w Internecie w poszukiwaniu inspiracji, fajnych rzeczy i takich tam. znajdujecie coś i zapisujecie tylko zdjęcie, albo jakiś fragment, bo przecież można to wygooglować ponownie? nie?! a ja tak mam, a raczej miałam. teraz zapisuję po prostu w zakładkach link. folder zakładek pęka w szwach, ale jak mi się coś ubzdura, przypomni, to mam przynajmniej jakieś szanse. do tej pory najczęściej zapisywałam fotkę. a potem spędzałam kilka dni na ponownym poszukiwaniu, bo brakowało mi wykroju - chociaż poglądowo, albo zapisałam zdjęcie jakiegoś fragmentu całości i potem brakowało mi pomocnych 'danych'... chaotyczne to? to może dwa przypadki. 1. będzie już kilka lat wstecz, jak znalazłam artykuł o pewnych projektantkach, które zaczęły szyć 'bieliznę'. świetne proste i urocze koszulki. w kolekcji były też majciochy zwane z angielska (mini) bloomers. nie zapisałam linku bo przecież to można tak łatwo znaleźć. okazuje się, że nie! i nie pamiętam, czy to była polska firma? kiedy, jak i gdzie!? i spędziłam ostatnio kilka dni na poszukiwaniach. oczywiście nie znalazłam i byłam wściekła na siebie i na resztę świata. ale już mi przeszło. ;)

2. będąc ciężarówką znalazłam urocze buciki dla dziecka. zapisałam fotkę. niestety zmieniłam nazwę zdjęcia. fotka wygląda następująco:
i ostatnio wymyśliłam sobie, że uszyje Małemu Człowiekowi bamboszki takie 'po kąpieli'. na szczęście w tym przypadku poszło łatwiej. potrzebny był mi wykrój. oczywiście poglądowo, bo i tak nie mam drukarki. znaczy się mam, ale się zakleiła i służy jako dekoracja, albo w najlepszym przypadku skaner. poza tym buciki są na niemowlaka, a ja mam 'chłopaka'! ;) no i jakoś metoda prób i błędów przygotowałam wykrój. podeszwę zrobiłam z dwóch warstw, co później okazało się błędem. no ale przecież uczymy się na błędach. wykrojone elementy wyglądają tak:
no a potem to już zszywanie. użyłam zielonej nitki i szpilek! tak, użyłam szpilek ;) tego akurat już się nauczyłam ;) po zszyciu okazało się, że powiększona wersja jest za płytka. te zakładki na przodzie jakoś tak słabo mi wyglądały, więc wszyłam mały klin. gotowe buciki wyglądają tak:
co z tą podwójna podeszwą? ano to, że się kapcie lekko zwijają i marszczą, bo ta podwójna podeszwa jakoś ciągnie resztę. lekcja na przyszłość ;) niestety też okazało się, że odrysowując podeszwę kapcioszka trochę mnie poniosło i  kapcioszki są o rozmiar za duże. miałam je jakoś przerobić, ale po co? nic straconego! Mały Człowiek przecież do nich dorośnie. a póki co uszyję mu drugie. no ale to już jutro, bo dziś już tylko winko i relaksssssssssss... :)





0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane