środa, 22 czerwca 2016


Czy ja już wspominałam, że boję się oglądać polskie filmy? Boję się, bo często mają huczne reklamy -  w końcu to rodzime produkcje - a oglądasz i dupa! Albo scenariusz do bani, cała historia się nie klei. A czasem aktorzy nie odnajdują się w swoich rolach i nawet ci nieźli wychodzą drętwo. I jakoś tak... Dramaty nam nawet wychodzą. Komedie romantyczne? Przewidywalne, ale do zniesienia. W każdym razie do kolejnej mega produkcji podchodzę z rezerwą. I tak było z filmami z dzisiejszego polskiego menu filmowego. 

Na dobry początek 'Moje córki krowy'. Film na podstawie książki Kingi Dębskiej, która wcieliła się również w rolę reżysera. Według filmweb.pl: dramat, komedia. Świetna obsada. Jeden z komentarzy krytykuje plakat. Inny zapytowywuje: 'do kogo skierowany jest ten film?' A ja co? Hmmmm... Film smutny, trudny. Niemiła prawda: każdego z nas to czeka w ten czy inny sposób. Jest kilka momentów, że uśmiechasz się, chociaż przez łzy. Momentami oczekiwałoby się więcej emocji. Ale od czego mamy wrażliwość i empatię? Każdy przeżywa na swój sposób... Czy warto? Jeden z tych polskich filmów, które mimo wszystko się udały.


Kolejny film na podstawie książki (Katarzyna Gryga 'Suka') - Mr. T. mnie namówił - to 'Słaba płeć?' No i tu przeżyłam miłe zaskoczenie, bo po 'Facet (nie)potrzebny od zaraz' obawiałam się gniota do niczego nie podobnego z obiecującą obsadą i tylko z obietnicami... Ale wracając do tematu. Film całkiem niezły. Oczywiście okrutnie przewidywalny, momentami przerysowany, ale z kilkoma fajnymi motywami. Można obejrzeć, jeśli ma się ochotę na lajtowy wieczór filmowy. 


Numer trzy: 'Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy'. Świetna obsada z małym wyjątkiem i nie mówię tu o Bohosiewicz, chociaż jej nie lubię. Matko i córko! Rybicka? Masakra. Ma grać uwodzicielkę, a swoje kwestie wypowiada jakby na wydechu, albo jakby kupowała ziemniaki w sklepie, co wygląda bardziej, jakby była znudzona i zmęczona niż seksowna. Poza tym film bardzo mi się podobał. Świetna muzyka! Super, super! I Dymna. Drugoplanowa rola, ale i tak wymiata. Moja opinia? Chociażby dla muzyki - WARTO!
I na koniec 'Panie Dulskie'. Mr. T. skwitował: 'nie podobało mi się'. No i luz. A mnie się podobało. Nie będę ściemniać, że pamiętam tragifarsę Zapolskiej od A do Z. Ale podobało mi się to rozwinięcie historii. Okazało się też, że w pewien sposób - czy tego chcemy czy nie - dziedziczymy charakterek po naszych rodzicach. I chociaż córka Dulskiej broniła się przed zakłamaniem, choć potępiała swoją matkę, to zachowywała się podobnie. Świetna obsada, chociaż Janda mogła dać z siebie nieco więcej. Czy warto? Co kto lubi. Jeśli wolisz tradycję i wierniejsze adaptacje - daruj sobie.






0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane