piątek, 3 czerwca 2016

Dziś zapowiadane rozwinięcie tematu kącika Małego Czytelnika ;) Będzie słów kilka o pewnej szufladzie i o skrzynce, które dostały drugie życie. Będzie też o pufie, która już się uszyła, ale jeszcze nie miałam kiedy zrobić jej zdjęć ;) Tak więc zapraszam na część drugą opowieści o metamorfozie pokoju Małego Człowieka. 

Jak już wspominałam poprzednio ważną częścią planu było stworzenie kącika do czytania, do oglądania książek. Kącik umiejscowiliśmy pod oknem. W planie była skrzynka na książki, półka przymocowana do komody (nie chcemy już robić więcej dziur w ścianach ;)) i siedzisko. Kącik wygląda tak:
Zdjęcia powstały jakiś tydzień temu, a siedzisko Mały Człowiek dostał na Dzień Dziecka, więc jeszcze go nie ma na zdjęciach ;) Ale będzie :) A póki co, to ja może o szufladzie. Wypatrzyłam ją w naszej piwnicy i za zgodą Właścicieli (dzię-kuuuu-ję!) wzięłam ją na warsztat. W sensie, że na podłodze w piwnicy obtarłam nieco papierem ściernym, pod prysznicem umyłam z kurzu i pajęczyn i na balkonie przybijałam listewki.
Potem tylko małe maźnięcie lakiero-bejcą i gotowe. Oczywiście nie obyło się bez przygód, bo niedoświadczona ja nie pomyślałam, że listewka od gwoździa się rozdwoi. No i się lekko rozdwoiła, ale na wierzch przykleiłam drugą i nie widać ;) Nie pomyślałam też w ferworze twórczym, że książki będą wyjeżdżać dołem, pod listewką. Przykleiłam więc kolejny kawałek u dołu. Na razie jest na taśmę montażową, która po wywołaniu początkowego zachwytu totalnie mnie zawiodła, ale może miałam zbyt duże wymagania. W każdym razie czeka mnie jeszcze ponowne przytwierdzenie dolnej listewki, która po kilku dniach przegrała walkę z książkami.Wygląda to tak:
Myślałam o tym, czy nie pomalować szuflady na inny kolor, albo wymienić uchwyt. Doszłam jednak do wniosku, że tak wygląda super. Okazało się też, że mój pomysł nie jest niczym odkrywczym, bo podobne półki zrobiła dla dzieci Sandrynka. Tylko lepiej... Ale ja z mojej też jestem dumna, mimo że ma kilka ułomności ;)

Początkowo szuflada była zamontowana na taśmie montażowej (jakieś trzy kilometry ;)). Ta jednak nie wytrzymała ciężaru literatury i 'antycznego' drewna i poddała się po około dobie. Zastanawia mnie, jak na reklamach wytrzymała ta zamontowana do ściany półka?? No cóż. Nie ma to jak mateting ;) Teraz wisi na wkrętach i uchwytach i tylko ta nieszczęsna listewka... Ale z tym też sobie przykręcimy... Znaczy poradzimy ;) 

No i na koniec jeszcze skrzynka na książki, która powstała ze skrzynki po mandarynkach. Ja dostałam dwie w markecie. Z tego jedną dostał Mały Człowiek, a drugą balkon ;)
Skrzynka przeszła oględziny, czy nigdzie nie wystają zszywki. Dostała nowe dno i stoi. Na razie. Bo chyba będzie musiała ustąpić większej koleżance. Księgozbiór Małego Człowieka po Dniu Dziecka znowu się powiększył ;)  Ale póki co, jest dobrze tak, jak jest. I tylko jeszcze o siedzisku i kilku innych drobiazgach wam napiszę. ;) Ale to już następnym razem... :)



0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane