środa, 20 kwietnia 2016

Cała idea serii 'Żyrafa testuje' powstała, kiedy byłam Ciężarówką, a potem stałam się mamą i wiecznie musiałam poszukiwać czegoś w Internecie. Poszukiwanie wózka? Fora to zbiór starych postów, a nowe wątki często są zamykane: "bo to już było". Kosmetyki? Hmmm... też czasem rady rodem ze zbioru zaklęć i przepisów szamana. Nie powiem - są też pomocne informacje, ale np. o kosmetykach, o których zaraz napiszę słów kilka dowiedziałam się przypadkiem lub po fakcie ;) No i po kolei. Po prostu postanowiłam zebrać w jednym miejscu wszystko, co używamy w życiu ;)

Na początek trochę z archiwum pamięci. Dwa kosmetyki dla kobiet w ciąży i karmiących. O Musteli dowiedziałam się przypadkiem od innej ciężarówki. To genialny krem przeciw rozstępom.
zdjęcie produktu pochodzi ze strony www.mustela.pl

Są dwie wersje kremu: z delikatnym zapachem i bezzapachowa dla tych, które w ciąży mają  węch, jak pies myśliwski ;) Na podanej przeze mnie stronie możecie poczytać o jego działaniu i inne niezbędne informacje techniczne. A praktyka? Krem jest dość drogi. Ale jest też bardzo dobry. Żadnego, nawet najmniejszego rozstępika. Może to też kwestia genów, czy coś. Ale na serio: super! W trakcie ciąży, o ile dobrze pamiętam, zużyłam dwie tubki. Smarowałam miejsca strategiczne, czyli uda, pośladki, cycki i oczywiście brzucho. Przyznam się też, że nie używałam go codziennie, stąd może wydajność. Ale krem się dobrze wchłania, niewielka ilość wystarczy na sporą powierzchnię ciała Ciężarówki ;) No i ja używałam wersji zapachowej - bardzo przyjemny, delikatny zapach.

O drugim kosmetyku dowiedziałam się niestety już po fakcie, w szpitalu, kiedy już cierpiałam z powodu karmienia. Jak to mi powiedziała położna: "do tej pory nikt chyba nie eksploatował pani sutków tak intensywnie". No to by się zgadzało. Na forum znalazłam, że można używać maści Bepanthen. No można i pomaga, ale trzeba za każdym razem wycierać cyca, zanim się go poda maluchowi. Położne w szpitalu doradziły krem Maltan. I to uratowało mi życie! ;)
zdjęcie pochodzi ze strony www.miralex.pl

Naprawdę działa i to działa cuda!! Na podanej stronie znowu możecie poczytać teorię. W praktyce jest jeszcze lepiej. Krem działa błyskawicznie. Łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie, zmiękcza i uelastycznia skórę. W ekstremalnych przypadkach smarowałam grubszą warstwę na wkładki laktacyjne. Już po dwóch-trzech aplikacjach praktycznie zero problemów. Smarowałam raczej profilaktycznie. Dodatkowo ma tę cudna zaletę, że nie zmienia smaku pokarmu i nie szkodzi maluchowi. Wiadomo, że nie podawałam dziecku kremu łyżeczką, ale nie trzeba myć czy wycierać cycka przed karmieniem.

No i to tyle na razie. Co jakiś czas będą pojawiać się inne testy kosmetyków, a także coś dla dzieci i nie tylko ;) No! A jeszcze na koniec zapraszam Was, jeśli jesteście chętne, do lektury Zapisków debiutującej Ciężarówki. Jest dziewięć części, które też stały się niejako początkiem, fundamentem pomysłu na serię 'Żyrafa testuje' ;)
Pozdrawiam.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane