piątek, 15 kwietnia 2016

Po przerwie świątecznej jakoś mi energia spadła. Niby te ptaszki, niby kartka, ale nie mogłam się zabrać za coś, co nie jest potrzebne na już!

Przeglądałam tylko spis projektów i zadań do wykonania i nic... Odkładałam. I już. Ale ostatnio odwiedziłam koleżankę i jakoś mi zaskoczyło w głowie. I szybko nadrobiłam 'domowe' zaległości. A potem szybko najprostsze projekty. I w ten sposób uszyłam w końcu poszewki na poduszki dla Małego Człowieka. Bo Mały Człowiek ma swoje komplety pościelowe, ale poszewki na poduszki się zużyły w czasie, kiedy Mały Człowiek był jeszcze mniejszy ;) Poszewki na kołdrę git! Ale podusie się zaoliwkowały i poszły w kosz. Miałam jakieś zastępcze, ale ostatnio podpasłam podusię silikonowym groszkiem, bo się z niej zrobił naleśnik totalny i już w zastępcze poszewki się nie mieściła.

A teraz są! Nowiutkie, śliczniutkie ;) Do pościeli z zielonym akcentem uszyłam groszkową podusię. Szyłam najprostszym sposobem, z zakładką. Wyszły super i już dziś Mały Człowiek śpi na nowej zielonej podusi :)
Potrzebowałam też jakąś z niebieskościami. Miałam kupić materiał, ale przez tego mojego lenia nie mogłam się zebrać, a i kasy mi trochę było szkoda... A w końcu w moich rezerwach coś tam się znalazło ;) I tak z milusiej flaneli (jeszcze z czasów piżamowej firmy Pradziadków) uszyłam drugą poszewkę. No!
I tak z tego co wygrzebałam z szafy mam dwie super nowe poszewki. A po tym wieczorze przy maszynie posypał się w mojej głowie grad kolejnych pomysłów. Oby energii nie zabrakło ;) A jak tam u Was? Energicznie i wiosennie? Pozdrawiam.





0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane