wtorek, 12 kwietnia 2016

08.01.2016 Kochany pamiętniczku... 

Kochany pamiętniczku. Każdego dnia ważę się wieczorem i rano. Każdego dnia tłumaczę sobie, że jeszcze nie byłam w kibelku ;) I każdego dnia wierzę, że dam radę. 

Ćwiczę. Ostatnio znalazłam jakieś ćwiczenia. Jak oglądałam, pomyślałam "luuuuuz". Gorzej było, jak zaczęłam ćwiczyć, bo tchu mi brakło po około siedmiu minutach, a po dziesięciu o mało nie wyrzygałam kolacji. Nota bene pyszna była i lekka: sałateczka. Mniam!

A wracając do ćwiczeń, to właściwie już do nich nie wróciłam. Pozostałam przy swoim zestawie: 'Chodak' plus kilka innych mądrych ćwiczeń. Głównie na tego giga-opona, co to mi się ulokował w okolicy pępka ;)

Z dobrych wieści: opon się lekko zmniejszył i nawet musiałam sobie zrobić nową dziurkę w pasku ;) 

Na wadze: 62,9 - juuuupiiii!! Zjadłam dziś tylko jedną kosteczkę czekolady :)

25.01.2016 Jest, jest, jest!! 

Jest, jest, jest!! Miałam zjazd rodzinny. Spotkałam się z Siostrą, z którą dość dawno się nie widziałam. Powiedziała mi, że dobrze wyglądam, że schudłam i że od ostatniego spotkania, to "łoooooooo!" No i o to chodzi! Taaaaaaaaaaaaak!! Jest, jest, jest!!

Nie ma to jak druga kobieta, pod warunkiem, że jest ci życzliwa. Potrafi komplement powiedzieć i wiary w siebie dodać ;) 

Na wadze 62,5 i nie wchodzi już 'trójeczka' na licznik na drugim miejscu ;)

28.01.2016 Cholerna 'trójka'... 

Cholerna 'trójka'! Już jej nie było, a wczoraj nagle: 'siup!' i jest :( 

To ja już tu plany snułam, że niedługo wyciągnę moje ukochane spodnie i możne nawet wełnianą spódniczkę sprzed lat. A tu taka smutna niespodzianka. 

Na pocieszenie zjadłam kawałek czekolady... No dobra: DWA!!

31.01.2016 Nie nadążam już... 

Nie nadążam już z tym sprzątaniem!! W naszym domu kurz chyba rozmnaża się przez pączkowanie! Wczoraj odkurzałam, a dziś kurz ostentacyjnie wyłazi z kątów, a gdzieś za drzwiami organizuje jakieś zgromadzenie. Czy to w ogóle jest legalne?

I do tego ta plaża, która niemal każdego dnia tworzy się w przedpokoju z tak zwanych 'nanosów'. Czy to już zjawisko geograficzno - geologiczne?

Na wadze (CHYBA) cudowne 62,5. 'CHYBA', bo wczoraj były na obiad pierogi z kapustą - mniam! a wieczorem się wkurzyłam i na kolację zjadłam wielką bułę z podwójnym żółtym serem. Ale kolacja była o 18, a poszłam spać o 24. To chyba nie najgorzej... Ale i tak boje się wejść na wagę. Boi, boi!! ;)

01.02.2016 Szczęśliwy poniedziałek! 

Dziś jest wielce radosny dzień dla mnie. Pierwszy raz od trzech lat na wadze mam mniej niż 62 kg :D 

Dumna i blada!! I to było takie łatwe! Czemu ja wcześniej się za siebie nie wzięłam?! Można pogodzić miłość do jedzenia ze względną sylwetką!!!

No i na wadze 61,5 :D Lecimy dalej!

04.02.2016 Cudne i krągłe 'S' 

No i cudny dziś dzień nastał, bo musiałam wymienić piżamkę NA MNIEJSZĄ!! Co prawda było to w Lidlu, a tam jest dziwna rozmiarówka, ale cudnie było wymienić e-M-kę na piżamkę z metką 'SSSSSSSSSSSSSSSSSSSSS' :)

Na wadze wciąż 61,5 kg.

15.02.2016 Trzymie się ;) 

Byliśmy z dwudniową wizytą u moich rodziców. Udało mi się nie przytyć 5 kg ;) Waga nadal się trzyma na poziomie 61,5 - 61,8 kg. Cudne uczucie wiedzieć, że jest mnie trochę mniej.

23.02.2016 Ale nas dopadły wiruski :( 

No dopadły nas na całego. Mynż leży i ani ręka, ani nogą. Syn też ledwo zipie przy jego boku. Chłopaki leżą i chorują. Tylko ja na nogach, bo bez gorączki, ale z bólami tu i tam :( Nawet mi się nie chce myśleć o wadze...

24.02.2016 A to ci niespodzianka! 

Dostałam od lekarza Amotaks. Taki antybiotyk dla jasności, żebyście nie musieli od razu googlować ;) No i powiem wam, że mi się okres zatrzymał. Nie spóźnił. ZATRZYMAŁ. Najlepsza była mina pani w aptece. Zapytałam: 'czy amotaks może wstrzymać miesiączkę?' Pani spojrzała dość wymownie i jakoś się zająknęła. Nie wiem, czy ją zaskoczyłam, czy co!? Powiedziała dosadnie i z pełnym przekonaniem nie pozostawiając miejsca na ŻADNE wątpliwości: 'NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOŚCI.' To ja jej na to: 'to poproszę test ciążowy.' I co!? Haha!! Jest taka możliwość. Nie jestem w ciąży (chociaż jakbym była, to też by było fajnie, ale wiatropylnie to nie ten gatunek... ;))!! I weź tu skonsultuj się z farmaceutą... :/

25.02.2016 Chorowanie to rzecz straszna! 

Nie cierpię kataru - nie mogę spać, jeść, normalnie funkcjonować! Nienawidzę kaszlu - zawsze dusi mnie w najmniej odpowiednim momencie, np. kiedy śpię. Dobra! Już sobie pogderałam. Nie narzekam. W końcu przecież to tylko przeziębienie. To minie...

PS: Na wadze piękne choć okrągłe 6-0!! :D



0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane