poniedziałek, 8 lutego 2016

Jakże los bywa przewrotnym chochlikiem ;) W momencie kiedy zdecydowałam, że zamykam Żyrafowy Sklepik i że będę realizować swoje projekty oraz ewentualnie specjalne zamówienia (fartuszek już się powoli szyje Sis ;)) los rzucił mi wyzwanie: sprzedałam kilka rzeczy z tego, co zostało i dostałam zamówienia na kolejne. 

I tak w ostatni weekend - jak by to powiedziała Mariolka - miałam TeŻeWe ;) Na szybko, na jutro, hurtem szyłam serduszka tak, jak przed Kiermaszem. Tak więc sobota upłynęła pod znakiem serduszka. :)
Szyłam, szyłam. I uszyłam. W sumie 10 sztuk plus jedno, które jeszcze miałam.
Potem pakowanie. Przygotowałam metki z małymi serduszkowymi zawieszkami.
A na koniec szeleściłam Mr. T. nad uchem celofanowymi woreczkami ;) Skończyłam po 22 i dziś dostarczyłam zamówienie. Mam nadzieję, że się rozejdą, jak świeże bułeczki ;) 





0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane