środa, 9 września 2015

Dziś historia z życia mamy. Ostatnio w niedzielę musiałam iść do marketu, bo w ferworze wolnej soboty Mr. T. zapomniałam o zakupach. Zapakowałam więc Małego Człowieka do wózka i pojechaliśmy. Mały Człowiek nauczony przez Babciulę targania koszyka podczas zakupów (takiego wiecie: dużego na kółkach) od razu wyrywał się z wózka. I tak sobie łaziliśmy. Weszliśmy w końcu w alejkę ze słodyczami. Ogólnie Mały Człowiek jeszcze nie mówi i dość spokojnie znosi takie wizyty. Wiadomo: po coś tam łapki wyciąga, ale bez histerii. Tym razem zapytałam go, czy ma na coś ochotę, czy tylko kupimy paluszki słone? I proszę mi tu bez komentarzy, że takie dziecko jeszcze nie wie, nie rozumie i takie tam (czasem panie w sklepie próbują mnie pouczać). Mały Człowiek jest Małym Mądralą. Z pełnym spokojem i opanowaniem zostawił koszyk na środku alejki i podszedł do półki ze słodyczami. Wybrał sobie dedykowane dla dzieci ciastko nadziewane czekoladą (nie będę pisać tu nazwy firmy, ale dodam, że ciastko jest w kształcie misia i dla mam już wszystko jest jasne). Zrobił przy tym tak rozczulającą minkę, że bez zastanowienie wzięłam ciastko. Odłożyłam na bok ograniczenia słodyczy. W końcu sama zapytałam. Niech mu będzie tak od święta. Potem okazało się, że chyba ważniejsze było dla niego samo to wydarzenie, że sam mógł coś wybrać, niż ciastko, bo męczył się z nim straszliwie. 

I co z tego wynika? Ano to, że ja poczułam się lekko słabo, kiedy przeczytałam skład na opakowaniu. Ciastko dla dzieci. 'Krzyczące' z opakowania, że bez konserwantów i sztucznych barwników. A w rzeczywistości... No cóż. Nie jestem naiwna i wiem, że teraz wszystko jest z jakimś 'E', albo przynajmniej syropem glukozowo-fruktozowym. Doszłam jednak do wniosku, że jeśli Mały Człowiek ma już jeść coś słodkiego, to lepiej niech to będą desery domowe. 

I tak przypomniał mi się chlebek bananowy (banana bread). Pierwszy raz o nim usłyszałam mieszkając w Dublinie. Znalazłam bardzo prosty przepis. Czas przygotowania (pomijając czas pieczenia): nie więcej niż 30 min. Składniki, które większość z nas ma w domu. No i po chwili mamy pyszne ciasto!

Podaję przepis. 

Składniki:
 - 2-3 dojrzałe banany
- 1 jajko
- 1/2 szklanki oleju
- 1,5 szklanki mąki
- 1/2 szklanki cukru
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia 

Najpierw trzeba rozciapać banany. Do nich dodajemy jajko i olej. Mieszamy. Potem dodajemy cukier i przesiany proszek. Mieszamy. Na koniec przesiewamy mąkę. I znowu mieszamy. Nie trzeba miksera. Ja zrobiłam to plastikową trzepaczką rózgą. Ale spokojnie można to rozmieszać łychą. Ciasto przekładamy do keksówki wysmarowanej masłem i oprószonej mąką. Pieczemy. Według przepisu ok 60 min. w 180 stopniach. A najlepiej to badać patyczkiem, czy już nie jest mokre w środku. Ja dodałam jeszcze łyżeczkę cynamonu dla zaostrzenia smaku i dlatego, że uwielbiam cynamon ;) Chlebek na serio jest pyszny. Może nie jest to najzdrowsza przekąska, ale na pewno lepsza, niż kupne ciastka.
I tak oto dzięki niedzielnej wizycie w markecie zmobilizowałam się do pieczenia ciast Dla Małego Człowieka i dla nas w sumie też :) Na szczęście najczęściej Mały Człowiek wybiera owoce zamiast słodyczy, więc jestem spokojna o jego zdrowie :) 







0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane