piątek, 25 września 2015

Jakież my mamy szczęście, że mamy taką piękna porę roku. Jesień. Słoneczną. Dopiero się zaczyna, ale już się czerwieni owocami jarzębiny... Czekam jeszcze na paletę barwnych liści. Mam nadzieję, że pogoda się utrzyma.

U nas jesiennie w domu pachnie konfiturami śliwkowymi i nie mogę przestać zachwycać się ich smakiem. Zaczęło się od tego, że rodzinka uszczęśliwiła mnie siatą śliwek. "I co ja teraz mam z nimi zrobić?" Zapytałam Mr. T., a on rzekł, że może je zabrać koleżance z pracy. No to powiedziałam, że może część przerobię na powidła. Albo raczej coś podobnego, bo owszem smażyłam, podgrzewałam i odparowywałam soki wszelakie, ale śliwki bez skórki...
Podobno tym sposobem dokonałam zbrodni na śliwkach, a raczej na powidłach. No wiem! Ale jakoś tak mi wyszło ;) Smak jednak jest niesamowity. I teraz siedzę nad rondlem i pichcę :)
Kolejna partia będzie już ze skórką :) Ale póki co zajadam się tostem smażonym na maśle z moimi powidłami. Obawiam się, że odbije się to na moich biodrach ;) Ale co mi tam! Są pyszne!!

A jesień nie tylko w kuchni, ale również w pokoju na regale z książkami. Siedzą sobie tam dynie zrobione kiedyś, kiedyś tam...
I takie te nasze jesienne dni. Śliwkowe, słoneczne... :) A jak tam u was? Słoiki poszły w ruch? ;) Pozdrawiam


PS: przepis na dynie >>TU<< ;)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane