poniedziałek, 24 sierpnia 2015

No i po wakacjach, po lecie... Już zdecydowanie czuć w powietrzu jesień. My jeszcze załapaliśmy się na maliny, a po wakacyjnym lenistwie wracamy do rzeczywistości ;)

Dziś pierwszy wpis na temat nowego 'projektu'. Moja ulubiona Uczycielka idzie we wrześniu na ślub, więc zaproponowałam jej, że zrobię dla niej na tę okoliczność kartkę pudełko. Jakoś się nie opierała ;) No i się zaczęło. Trochę poszperałam w Internecie w poszukiwaniu inspiracji. Trochę pogłówkowałam wieczorami do poduszki i w ten sposób zarysował się pierwszy kształt. Teraz tylko wykonanie i przysięgam sobie w duchu, że nie zostawię tego na ostatnią chwilę!

Dlatego też zaczęłam już przygotowywać detale. Ale zanim do nich przejdę, to wtrącę taką małą dygresję. W przypadku tej kartki, jak i zresztą innych, które robię (zwłaszcza, że na chwilę obecną raczej nie mam hurtowych zamówień;)) staram się, żeby kartka pasowała zarówno do osoby, która ofiarowuje kartkę, jaki i do osoby obdarowanej. I tak też było w tym przypadku. A przynajmniej się staram i mam nadzieję, że się uda ;)

Dzisiaj zaprezentuję ptaszki, które staną sobie w środku pudełka. Skąd wziął się pomysł? A z tortu weselnego, który zobaczyłam w jednej z okolicznych cukierni. Na szczycie zamiast pary młodej (często dość tandetnej) stały dwa ptaszki. Nie łabędzie. Ptaszki. Takie małe. Prawie kulki. Nie wiedziałam tylko jak je przełożyć na mój projekt. Początkowo szukałam w Internecie gotowych figurek: z gipsu lub czegoś podobnego. Niestety. To co było było albo za duże, albo nieaktualne ;) Potem pomyślałam, że sama je ukleję z masy solnej lub jakiejś masy plastycznej. Ale jakoś nie mogłam się zdecydować. No i w końcu postanowiłam spróbować uszyć z filcu. Stwierdziłam, że jak się nie uda, to spróbuję z czegoś innego.

Z białego filcu wycięłam 2 dzioby, 4 boczki i dwa brzuszki (na zdjęciu po prawej komplet na jednego ptaszka). Jak zwykle robiłam to podczas drzemki Małego Człowieka, ale bez pośpiechu zadbałam o szpilki i w ogóle ;)
Na boczkach szarą nitką wyhaftowałam oczka. Całość zszyłam i wypełniłam zwykłą watą kosmetyczną. Jak zwykle efekt zaskoczył nawet mnie samą :) He he.
Ptaszki są już gotowe i czekają na pudełko. A papiery i inne takie czekają na przypływ mojej weny ;) I to na pewno nie będzie na ostatnią chwilę.






0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane