piątek, 14 listopada 2014

Jakoś ostatnio, co zaplanowałam sobie 'wyrobić normę', to Mały Człowiek decydował za mnie, że normy nie wyrobię. A ja postanowiłam sobie, że chociaż jedną broszkę w tygodniu! Czy to tak wiele?! Okazuje się, że Mały Człowiek woli uwagę mamy dla siebie. Ale wczoraj spontanicznie się udało. Baterie Małego Człowieka wyczerpały się wcześnie, więc ogarnęłam obowiązki pani domu i zasiadłam do moich gałganków i koralików.

Oczywiście nie obyło się bez przygód. Chciałam mieć mniej sprzątania, więc nie podłączałam lampki biurowej. Skończyło się więc koczowaniem na podłodze, żeby coś widzieć. Nie był to dobry pomysł, bo po chwili złapały mnie skurcze tu i ówdzie. Do tego wszystkiego upadło mi pudełko z koralikami. Na szczęście wysoko nie było i koraliki rozprysnęły się tylko po połowie pokoju, a nie po całym.

Mimo przeszkód z własnej winy broszka wyszła piękna! Jestem dumna. Chyba najlepiej wychodzą mi właśnie te spontanicznie robione. Jest w zimnych kolorach, klasycznych: czerń, biel, trochę brązu. Jest z wielu warstw i trzech rodzajów materiału. No i jest dość duża, bo ma ponad 10 cm średnicy. Zresztą zobaczcie sami!
  
Pozdrawiam.






2 komentarze:

  1. Hej hej,
    nominuję Twojego bloga do Liebster Blog Award :)
    Co należy z nominacją zrobić jest w linku:
    http://fajna-baba.blogspot.com/2014/11/lba-2014.html
    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przepraszam, że tak późno, ale trochę techniki i człowiek zagubiony, jak ciotka w Czechach! Nawet nie wiedziałam, że dostałam jakieś komentarze!! :( Ach... spóźniona... :( Przykro mi :( Ale mimo wszystko zapraszam do przeglądania innych wpisów.

      Usuń

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane