poniedziałek, 18 listopada 2013

Nie ukrywam, że ostatnio musiałam zwolnic tempo. Mały Pasażer zajmuje co raz więcej miejsca i praca przy maszynie czy komputerze jest utrudniona. W pozycji leżącej raczej ciężko szyć ;) W każdym razie teraz już wszystko wolniej, spokojniej, mniej... Nie zmienia to jednak faktu, że coś tam skubie, bo bez tego bym się zanudziła ;)

Wspominałam już, że moje broszki poleciały do Irlandii, a dokładnie do Dublina. Trochę im to zajęło, bo nie wiedzieć czemu nasza poczta wysłała przesyłkę z Warszawy dopiero po tygodniu :/ Ale w końcu dotarły! Dwie się już nawet sprzedały, co jest dla mnie jak zawsze dużym sukcesem. Wszystkie broszki z mojej kolekcji pojawiły się w sklepiku The Cat's Meow
Sis użyczyła mi swojego pele-mele i tak sobie tam kwitną, aż się sprzedadzą. Mam nadzieję, że będą kwitły jak najkrócej ;) Dostałam też oczywiście polecenie, że mam już robić kolejną partię. I tak powstały dwie nowe: w stonowanych brązach i wesołym różu w cętki.
W zeszłym tygodniu zrealizowałam też mój mały projekt 'zabawki dla Malucha'. I tak powstała kostka i dwie małe piłeczki z kolorowych szmatek i wstążeczkowych pętelek oczywiście ;) Okazało się jednak, że użyta tym razem dzianina bawełniana średnio sprawdza się do tego typu zabawek. Najlepsze jest płótno bawełniane lub flanela, bo dzianina zawsze się trochę naciągnie i zabawki mogą nieco tracić kształt. Ale mimo wszystko fajne wyszły: kolorowe, miękkie, pętelkowe ;)
I to na razie tyle z moich poczynań. Powoli szykuję się już do dekoracji świątecznych no i oczywiście myślę o kolejnych broszkach... Pozdrawiam :)






0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane