sobota, 9 listopada 2013

To jak już tak wychwaliłam tę maszynę, to może kilka słów o niej samej. Po długich godzinach na forach internetowych zdecydowałam się na maszynę Husqvarna Viking E10.
Sama maszyna nie jest wiele lżejsza od starego Łucznika, ale na pewno jest na pełnym wypasie ;) Przyznam się szczerze, że pierwszy raz w życiu szyję na nowej maszynie.  Do tej pory tylko stare Łuczniki i Singery. Owszem - świetne maszyny, ale w moim przypadku mocno przechodzone. Teraz mam swoją własną, piękną i lśniącą. Ma takie bajery, że w życiu tak łatwo mi się na maszynie nie szyło. Ma jednak pewien minus. Jaki? Ano taki, że ma bardzo słabe oświetlenie. Mała żarówka oświetla właściwie samą stopkę. Ale poza tym, to po prostu nie mogę wyjść z podziwu nad jej cudownością ;) Mr. T. wie jak mnie uszczęśliwić ;)

Zdarzyło się też coś superowego. Jakiś czas temu odwiedziła nas Sis. Ponieważ już kilka razy rozmawiałyśmy o moich broszkach Sis postanowiła wziąć kilka na próbę, żeby pokazać w Dublinie. I po raz kolejny okazało się, że nie tylko bliscy są ich fanami, ale broszki podobają się również 'obcym'. I tak ze Sklepiku zniknęły wszystkie broszki, dorobiłam jeszcze jedną sztukę i poleciały wszystkie do Irlandii.
Mam tylko nadzieję, że dolecą, bo póki co paczka jeszcze nie dotarła :/ Będą one wystawione w pewnym dublińskim sklepiku. Nie znam jeszcze nazwy i adresu... ale, jak tylko się dowiem, to od razu Wam napiszę :) I tak rozradowana tymi wydarzeniami i prezentami idę zalegnąć na chwil kilka na kanapie :) Pozdrawiam :)




0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane