poniedziałek, 30 września 2013

Nie wiem od czego by tu zacząć... No dobra. To może tak: weekend minął pod znakiem choroby Mr. T. A wiadomo: chory facet w domu to jak dwójka chorych dzieci ;) Na szczęście to mamy już za sobą, a ja miałam trochę czasu, żeby skończyć pewien projekt, który jednak pokażę nieco później. A póki co korzystając z darów natury, które leżą u mych stóp zrobiłam jesienne dekoracje, które wylądowały na wykombinowanej niedawno półeczce.
Najpierw był pomysł na wianek. Bazę zrobiłam z gałganków. Całość owinęłam skrawkami płótna bawełnianego ufarbowanymi w esencji herbaty. Żeby nie wyglądał tak bardzo 'gładko' paski płótna targałam ręcznie. Potem dokleiłam żołędzie i ich czapeczki oraz kawałek drewienka.
Dzięki wiankowi opanowałam też w końcu pistolet na gorący klej ;) Drugim pomysłem był świecznik na podgrzewacze zrobiony ze słoiczka. Często wykorzystuję słoiczki, jako świeczniki. Dziś na spacerze buszowałam trochę w lesie ;) więc tym razem obkleiłam słoiczek patykami i przewiązałam sznurkiem.
No i tak teraz sobie to wszystko stoi ślicznie na półce. I na koniec jeszcze przyznam się pokornie, że ostatnio po raz kolejny padłam ofiarą swojego lenistwa. Ktoś delikatnie zwrócił mi uwagę, że niektóre moje zdjęcia są nieco niedbałe. Przyznaję, że 'ktoś' miał rację. Czasem robiłam je w pośpiechu... Teraz się przyłożyłam, poprawiłam i obiecuję - głównie sobie - że już taki poziom utrzymam. Pozdrawiam Was wszystkich słonecznie i jesiennie.


11.10.2013
PS: okazuje się, że mój pomysł z półeczką na taśmach wcale nie jest niczym odkrywczym ;) TU wersja ze skórzanymi paskami.




0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane