środa, 11 września 2013


Po raz kolejny przytrafiła nam się przeprowadzka i nie licząc pokoi na irlandzkich osiedlach sypialnianych jest to nasze trzecie mieszkanie w krótkim czasie. Zacznijmy więc od poszukiwań. Pomijając kosmiczne ceny, przyjrzyjmy się samym mieszkaniom, a raczej komórkom do wynajęcia, bo większość mieszkań przypomina raczej kurnik lub składzik ze starymi meblami, niż mieszkanie. W Polsce ludzie jeszcze nie rozumieją, że wynajmowanie mieszkań to biznes usługowy. Mieszkania do wynajęcia, to co raz bardziej pożądany towar, na którym myśląc praktycznie i rozsądnie można sobie zarobić parę groszy. Ogólnie na szybko podzieliłam rodzaje mieszkań i ich właścicieli na cztery grupy. 

Pierwsza grupa: 'wynajmuję tylko dla pracowników firm'. Argumenty? Pracownicy nie zniszczą tak, jak rodzina, nie daj Boże jeszcze z dzieckiem. Pewnie, bo w większości te mieszkania już wyglądają, jakby przeszedł przez nie tajfun, albo armia dzikich wojsk pierwotnych grabiąca i gwałcąca wszystko łącznie z meblami! Wersalki zbite deskami pamiętają czasy komitetu kolejkowego, a lodówka i kuchenka dokładnie pamiętają wszystkie potrawy od początku swego istnienia. Wszędzie grzyb na ścianach, ale właściciel się jara, bo ‘patrz pan, patrz pan jaki zlew wstawiłem, no!’. 

Do drugiej grupy zaliczę mieszkania tak zwane: 'po rodzinie'. Rodzina z dwójką dzieci dorobiła się domu, większego mieszkania, nowej lokalizacji – niepotrzebne skreślić. Ściany są wszędzie wymazane małymi rączkami, na każdej powierzchni gładkiej łuszczą się radośnie naklejki z postaciami z bajek, a głównym meblem w sypialni jest piętrowe łóżko. Czy da się coś z tym zrobić? No raczej nie, bo niby co? Malowanie przecież nie potrzebne – się trochę ściany wymyje, a z łóżkiem nie mają co zrobić, bo piwnica już pęka w szwach od ich gratów, a do nowego mieszkania już mają śliczne, nowe mebelki. Ale przecież może nam się przyda? No pewnie! My z Mr T. uwielbiamy klimaty z obozu i będziemy kimać na zmianę: tydzień ja na pięterku, tydzień on! Ale będzie frajda! A potem wymienimy się naklejkami zdrapanymi z kafelków w łazience…

Kolejną i moją ulubioną grupą jest grupa osób przekonanych, że oferują luksusy i w ogóle to powinnam się cieszyć, że oni w ogóle chcą mi wynająć to mieszkanie! Mieszkanie nie pamięta remontu i malowania, parkiety 'pływają', okna się nie domykają, a meble pamiętają Gierka, ale 'przecież jeszcze całkiem porządne, a poza tym ludzie niszczą! Zabrać? A gdzie ja panie to mam niby zabrać? Mogę jeszcze dowieźć wersalkę po prababci, stolik po stryjence i lodówkę po babci. Podłogi? No rzucita sobie tu jaki dywanik. Coś se zrobita z tym. Trzymam mieszkanie dla wnuka, to nie inwestuje. Dorośnie, to sam sobie remonty zrobi, jak będzie chciał.'

I czwarta grupa, to ludzie którzy powoli zaczynają rozumieć, że wynajem mieszkań to po prostu biznes. Chcesz zarobić - musisz najpierw zainwestować, ale w sumie przecież po co przepłacać. I tak powstała grupa tak zwanych w Polsce 'apartamentów'. Te tak zwane 'apartamenty' to najczęściej zwykłe mieszkanka wielkości 50 m2 w bloku na czwartym piętrze. Odświeżone, wstawione przesadnie wielkie meble z IKEI, kuchenka na dwa palniki, lodówka z pokoiku hotelowego, halogeny w wieśniackim suficie podwieszanym w kształcie kwiata i TV nówka nie śmigany 'panie, 27 cali! Cena? No dwa tysiące za miesiąc, plus czynsz, plus  rachunki, plus opłata za korzystanie z mojego TV!' Absurd!

Trafić fajne mieszkanie to naprawdę sztuka, a i tak potem człowiek spędza tydzień na sprzątaniu. I nie, nie! Nie chodzi mi tu o rozpakowanie własnych manatków. To zajmuje jeden, góra dwa dni. Mówię tu o regularnym szorowaniu wszystkiego przez siedem dni! Dlatego zwracam honor Perfekcyjnej Pani Domu. Oddaje jej berło czystości i koronę nawet, i uznaję, że jest potrzebna, jak powietrze! Ba! Powinna być jednoosobową służba strzegącą czystości i porządku w polskich domach. Coś jak sanepid! Bez zapowiedzi wpada do takiego domostwa i sprawdza zakamarki! A ja już się nie śmieję z testu białej rękawiczki i banalnych porad typu: 'czyszcząc toaletę wlej Domestos pół godziny wcześniej'. To takie oczywiste mi się wydawało. Teraz już wiem, że nie wszyscy to wiedzą… 

Komórki do wynajęcia! Kto ma komórkę do wynajęcia?! Może pani, może pan? Biorę - byle by chociaż ściany były czyste. Resztę już doszoruję…






0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane