niedziela, 14 kwietnia 2013

Kilka dnia temu, kiedy po raz pierwszy od dawna była dodatnia temperatura i słoneczny dzień Przyboczny zawołał mnie z kuchni, że niby drzewo zakwitło. Postukałam się palcem w czoło, ale poszłam zobaczyć, o co chodzi? Okazało się, że na topoli rosnącej na sąsiednim podwórku rozsiadły się ptaszki. A tak się darły! A po chwili już ich nie było. Zerwały się wielką chmurą i poleciały. Zdjęcia robione drżącą ręką w biegu, więc się trochę rozmazały :/
Na szczęście drzewa już powoli będą kwitły naprawdę! Przyboczny już przygotował mój rower do jazdy. Tak więc sezon rowerowy uważam za otwarty! :) Pozdrawiam




0 komentarze:

Prześlij komentarz

witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam

Najczęściej odwiedzane